RSS

Archiwum autora: awuzet

Informacje o awuzet

z wykształcenia socjolog, z zawodu redaktor, z zamiłowania tancerka ;)

Hymn do niepoważności

Skończyłam wspaniały “Dziennik” Pilcha (napisać, że wspaniały, to nic nie napisać). To pierwsza od wielu miesięcy książka przekraczająca 400 stron, którą udało mi się przeczytać. Powoli wracam do formy i być może nie grozi mi jednak stopniowe zidiocenie. Poza tym byłyśmy z Emilką na Nocy Muzeów i “Podróży na tajemniczą wyspę” w kinie. Aktywny, słoneczny weeked. W takie weekendy czuję się tak, jak bym znowu miała 12 lat, plecak pełen książek i głowę pełną marzeń. I była raczej niepoważna.

PS Nie ma jak gorąca czekolada i szarlotka na obiad.

 
1 Comment

Posted by w dniu Maj 20, 2012 in Codziennik

 

Tagi: , , , , ,

7 godzin na targach czyli mam dzielne dziecko

Naprawdę jestem dumna z mojej córki. Nie tylko stała pół godziny w ulewnym deszczu, żeby kupić bilet na Warszawskie Targi Książki. Nie tylko stała kolejne czterdzieści minut w kolejce po autograf Adama Wajraka. Nie tylko uczestniczyła w bliżej nieokreślonej liczbie gier i warsztatów. Chodziła też ze mną od stoiska do stoiska, nabywając przy okazji sześć książek. Na samym końcu rozczuliła mnie zupełnie. Gdy powiedziałam jej, że nie mam już żadnych pieniędzy, bo wszystko wydałam na książki, to ona na to: “Nie martw się mamo, dołożę ci. Tylko mi pomóż w domu otworzyć świnkę skarbonkę”. Ogromnie się cieszę, że Emilka odziedziczyła naszą rodzinną pasję czytania i książkowania. Po 7 godzinach na targach, to nie ona była tą, która chciała już iść do domu. To ogromna radość i duma!

A wszystkie książki oczywiście o zwierzętach – mam córkę o sprecyzowanych zainteresowaniach.

 
Leave a comment

Posted by w dniu Maj 12, 2012 in Niecodziennik

 

Tagi: , , , ,

Majowe wietrzenie neuronów

Jutro skoro świt opuszczamy duszną Warszawę i wyruszamy na wschód. Plan: 1) opalić nogi, 2) przewietrzyć głowę, 3) oglądać niebo. Razem z wiosną rozpoczął się sezon teatralno-spacerowo-warsztatowo-wycieczkowy. Pielgrzymujemy z Emilką w poszukiwaniu nowych doświadczeń. Z dużą satysfakcją muszę powiedzieć, że moja córka jest moim ulubionym towarzyszem takich wędrówek. Dobry z niej kompan!
Podjęłam heroiczną decyzję i nie biorę na majówkę komputera. Chyba.

 
Leave a comment

Posted by w dniu Kwiecień 28, 2012 in Codziennik

 

Tagi: , , ,

Serwisowanie

Byłam dziś w serwisie, to znaczy w SPA. Starto z mojej twarzy ostatnie tygodnie, wymasowano plecy i ramiona, pomalowano paznokcie na kolor trawiasto zielony. Kosmetyczka kiwała głową nad moimi przemęczonymi oczami, masażystka nad napietymi plecami i szyją, a ja nie kiwałam niczym, tylko leżałam plackiem i wracałam stopniowo do ludzkiej postaci. Szalony luty w tempie PRESTO, z zniedoleczonym zapaleniem gardła, katarem i (to najgorsze) absolutnym brakiem czasu na czytanie literatury pięknej. I brzydkiej też. Nie liczę książek “służbowych”, których przewinęło się kilka i to nie byle jakich.

Czy ja potrafię i chcę żyć nieco wolniej? Grunt, to nie przekraczać cienkiej granicy, za którą już nie ma się siły na radość życia i szukanie w lutowej ulewie pierwszych oznak wiosny.

Zapisałam się w marcu na warsztat tańca i masaż czekoladą.

Bilans między wielkimi projektami i małymi radościami uważam za zachowany.

 
Leave a comment

Posted by w dniu Luty 25, 2012 in Codziennik

 

Tagi: , , , , ,

Balet na linowym moście

Rok Smoka rozpoczął się jak należy, czyli ogniście. Z tego ognia wychodzę nieco osmalona i przypieczona, ale za to mądrzejsza, w każdym razie taką mam nadzieję. Z tą mądrością to jest trudno. To tak naprawdę nieustanne balansowanie między ostrożnością i odwagą, wizjonerstwem i sceptycyzmem, nowoczesnością i konserwatyzmem. Czego się trzymać? Jak postępować? Kiedy iść na kompromis, a kiedy twardo obstawać przy swoim? Balet na linowym moście.

Wewnętrzny głos mówi mi, żeby nie szukać uniweralnych recept, tylko słuchać głosu intuicji i robić swoje. Jeśli  to robienie wyjdzie nie tak, jak miało, to trzeba wyciągnąć wnioski i robić dalej. Czasem to samo, a czasem już coś innego. Na przykład to:

 
1 Comment

Posted by w dniu Styczeń 29, 2012 in Rozmyślnik

 

Tagi: , , ,

Witamy w rzeczywistości

Dobrze wrócić do mieszkania, w którym jest wygodne biurko. Jakiekolwiek biurko. A w lodówce nie ma praktycznie żadnego jedzenia! I okna są przyjemnie nieszczelne. Innymi słowy – dobrze wrócić do domu. W pracy biurko straszy stosem rzeczy do uprzątnięcia, komputer straszy stosem maili do odpisania, zaległych spraw do załatwienia – multum. Ale nie dajmy się zwariować i nie traćmy w tym wszystkim radości życia!

Emilka również wróciła do poświątecznej równowagi psychicznej, dzięki Bogu. Wieczorami czytamy opowiadania Jana Grabowskiego o zwierzętach. Trudno uwierzyć, że powstaly ponad 80 lat temu!

We śnie podróżowałam niewielkim busem wysoko w górach. Spoglądając w dół widziałam czubki karłowatnych sosen i wijącą się jak wąż asfaltową wąską drogę, która oplatała zbocza.

 
Leave a comment

Posted by w dniu Grudzień 29, 2011 in Codziennik

 

Tagi: , , , , , , ,

A jednak się kręci

Wariacka misja prezent zakończyła się sukcesem. Sama nie wiem, jak to się stało, ale wszystkie niezbędne autografy zdobyte, rękodzielo ukończone i doręczone, walizka spakowana. Udało się nawet wywabić syrop miodowo-malinowy Emilki z mojego najlepszego moherowego swetra (beretu jeszcze nie mam, ale zaczyna się robić coraz chłodniej, więc może czas sobie sprawić?). Moje nerwy trzymają się na ostatnich synapsach, bo ostatnie tygodnie były naprawdę zwariowane.

Dla Emilki mam tylko dwa nieduże upominki – książkę Jana Grabowskiego i grę edukacyjną Czu-Czu (Emilka bardzo lubi tą serię) Stwierdziłam, że nie będę stawać do rywalizacji z kochającymi ciociami i babciami w konkursie o największy prezent. Zastanawiam się, czy jak się dostaje bardzo dużo prezentów, to czy można się wciąż się nimi bardzo cieszyć?

Do Wigilii trzy dni, a w Empikach kilometrowe kolejki. Nie pamiętam czegoś takiego z poprzednich lat! Cieszy mnie, że jednak ludzie kupują książki. Jeśli już mamy coś szaleńczo konsumować, to konsumujmy literaturę.

Jutro późnym rankiem ruszamy na Wschód. Bez odbioru.

 
1 Comment

Posted by w dniu Grudzień 22, 2011 in Codziennik

 

Tagi: , , , , , ,

Ładny marzec mamy w tym grudniu

- Dobrze, że Mikołaj ma elektryczne sanie! – stwierdziła Emilka. Bardzo dobrze, bo dziwna jest ta jesienio-wiosno-niby-zima. Tymczasem życie, nie oglądając się na niedobór śniegu, biegnie swoim zwykłym wartkim trybem. W przedszkolu trwają ostatnie przygotowania do piątkowych jasełek. W gazecie dzieje się dużo, tak że wybiegam zdyszana rano, a po tym, jak Emilka zaśnie, siedzę jeszcze długo w noc nad pracowymi sprawami. Przy tym zużywam tony chusteczek do nosa w nierównej walce z gigantycznym katarem, który stopniowo odcina mi dostęp tlenu do mózgu. Nocami czytam kryminały. Nie ma jak dobry angielski trup! Poważniejsze książki czekają na lepsze czasy.

W przyszłym tygodniu wybieram się na 7 dniowy świąteczny urlop na wschód. Bezwstydnie się cieszę, że w tym roku moja rola będzie się sprowadzać do nie przeszkadzania w świątecznych przygotowaniach. No, może w weekend upieczemy z Emilką pierniki. Do tego przeczytamy odpowiedni piernikowy rozdział w “Dzieciach z Bullerbyn”. Pamiętam, że gdy byłam małą dziewczynką, zaczytywałam się w świątecznych rozdziałach tej książki. Ciekawe, czy Emilka też poczuje ich magię? Na razie kończymy przyniesioną przez Mikołaja “Witaj, Karolciu!”

W nocy śnię intensywnie. Prawdę mówiąc intensywniej, niż żyję na jawie.

 
Leave a comment

Posted by w dniu Grudzień 15, 2011 in Codziennik

 

Tagi: , , , , , ,

Lepsi

Wczoraj czytałam w wannie kryminał prawie do drugiej nad ranem. Potrzebowałam czegoś takiego. A sobota służbowo-prywatna. Jeden ciekawy wywiad, a potem parogodzinne przygotowywanie świątecznych upominków. W tle  “Strategie zarządzania czasem” Briana Tracy wlatywały jednym uchem, a wylatywały drugim. Mam nadzieję, że został choć cień osadu na korze mózgowej.

Podczas wywiadu Andrzej Dadełło powiedział mi ważne zdanie. Że lepsi nie są ci, którzy nie mają żadnych trudności, tylko ci, którzy lepiej sobie radzą z trudnościami. I to mi utkwiło w pamięci.

 
Leave a comment

Posted by w dniu Grudzień 11, 2011 in Codziennik

 

Tagi: , , , , , ,

Tort możliwości, czyli mniam mniam / fuj fuj

Bilans dzisiejszego dnia to: przemoczone buty, gigantyczny ból głowy (na szczęście już odpuścił), jedno bardzo ciekawe spotkanie, kilka ciekawych rozmów, kilka małych pomysłów, kilka wielkich pomysłów, nowe rękawiczki na miejsce zgubionych, sukienka dla Emilki na przedszkolną i domową Wigilię, małe zderzenia z rzeczywistością, rozważania na temat rynkowego systemu trawiennego i pomysł na artykuł, który prawdopodobnie nigdy nie powstanie, pod roboczym tytułem “Wypluci przez rynek”. To był tydzień pełen kontrastów. Taki tort z dwoma warstwami: możliwości / zagrożenia / możliwości / zagrożenia. Mniam mniam (fuj fuj).

 
Leave a comment

Posted by w dniu Grudzień 10, 2011 in Codziennik

 

Tagi: , , ,

 
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 294 other followers