Fryzjer, masaż, warsztat tańca. Ostatni przegląd przed urlopem! Ogłaszam tydzień dobroci dla siebie niezależnie od okoliczności. Każdego dnia można mieć nieco urlopu. Urlop to stan umysłu (i ciała).
Archiwa tagu: 5 rytmów
Potrzeba mi wzmocnienia
Długo oczekiwane warsztaty ciasteczkowe. Boże, jakie to piękne, że mogę już odstawić dziecko na zajęcia, a sama delektować się kawą i książką! Emilka jest już naprawdę duża i samodzielna. W ramach sobotniej promocji dla steranych matek na czytanie miałam dobre trzy godziny. Read the rest of this entry »
W kołowrocie
Znowu ruszył sezon “Rytmów życia”, moich autorskich zajęć tańca terapeutycznego. Widząc znajome i nowe twarze, wieszając ulotki, pakując rzeczy na warsztat czułam coś pomiędzy ekscytacją i lękiem. Jak będzie tym razem? Było dobrze, zawsze jest dobrze i zawsze inaczej. Read the rest of this entry »
Na zachód
Jutro ładuję się w pociąg i jadę na zachód. Chcę przetańczyć zmęczenie i chaos w coś nowego.
Na żywo
Tydzień mocnych wrażeń – podpisanie umowy notarialnej kupna mieszkania, podpisanie umowy kredytowej na 35 lat, superwizja, nowe projekty naukowo-rozwojowe i pogrzeby, pogrzeby, pogrzeby emitowane “na żywo” na raz w 15 stacjach telewizyjnych. Zmęczenie.
Czekam na swoją tańczącą pielgrzymkę do Poznania (“Jak Czarniecki do Poznania po szwedzkim zaborze…”), mam nadzieję że uda mi się wytańczyć z siebie te trumny i na nowo dotrzeć do tego, co żywe i pełne ognia.
Podróż za morze
Pierwszy raz od wieków (wiek = 4-5 lat) rezerwuję sobie nocleg w hostelu. Podróż do nie tak znowu dalekiego miasta wydaje mi się wyprawą na koniec świata. Ot, jak się zasiedziałam w swojej Warszawce… Wybieram się na wieczór 5. rytmów z Jonathanem Horanem, więc może rzeczywiście podróż okaże się znacznie dalsza, niż wskazywałaby na to liczba kilometrów. Z radością myślę o hostelowej atmosferze, a nawet o zrywaniu się bladym świtem na pierwszy ekspres do stolicy.
Oprócz tańczenia, mam w planie odwiedziny w poznańskim Monarze, gdzie prowadzone są zajęcia z terapii tańcem dla uzależnionych i współuzależnionych. Chcę napisać o tym artykuł do jednego z zaprzyjaźnionych czasopism.
Napiszę? Napiszę.
Nowe
Wczorajszy wieczór 5 rytów z Michelem Wery nie do opisania. Wywrócił mnie na drugą stronę i z powrotem. A dziś 1,5 godzinny masaż Lomi Lomi. Na samym końcu zabiegu, już w czasie relaksu, dziwny ni to sen ni to nie sen. Jestem gotowa na nową siebie.
Urywki z ostatnich dni
Dni upływają pod znakiem zmęczenia i działania “na rezerwach” energetycznych.
W piątek superwizja, która stała się nie wiadomo kiedy ważnym momentem miesiąca. Kawa latte i rogalik (zestaw za 4,99, który kupuję w kiosku na stacji metra), pielgrzymka na ulicę Filarecką i potem intensywna godzina wglądu w to, co robię.
Po tańcu
Kolejny wieczór 5 rytmów. Co się zmieniło w ostatnich miesiącach? Widzę ludzi bardziej, inaczej. Ich ruch, wyraz oczu. Patrzę na to, co się nie rusza. Obserwuję też samą siebie. Pozwalam sobie na bezład, chaos, luz, kruchość, radość, niedbałość. Uczę się oszczędzać swoje siły. We wszystkich dziedzinach życia.






