Zostałam w bólach panią doktorową. Zaczęłam wprowadzać program oszczędnościowy godny premiera Grecji. Czytam. Pracuję od rana do wieczora, a nawet dłużej. Wlewam w moje dziecko syropy we wszystkich kolorach tęczy i dziwię się, że jeszcze nie wyrosły mu czułki. Wieczorami słuchamy “Karolci”, gotujemy spagetti, spoglądamy na nocne listopadowe niebo z ciężkimi chmurami, w których odbijają się światła latarni. W ramach walki z kryzysem premier powinien skrócić noc o cztery godziny. Albo wydłużyć dobę do 28 godzin. Wydawnictwa przysyłają mi do recenzji stosy ciekawych książek. Mam na półce kilka zaległych pozycji z literatury bardzo pięknej, które kupiłam jeszcze przed “greckim planem”. Listopad.
Archiwa tagu: jesień
Jesienna dziewczyna
Jesień pędzi w rytmie staccato. Ledwie wyszła z lata, a już mknie jak szalona ku zimie. Odkrywam w sobie bezużyteczną i próżną, ale jakże miłą, namiętność do mody. Cieszą mnie płaszcze, kapelusze, paznokcie, obcasy, marynarki, torebki, tusze do rzęs i cały ten zgiełk. Wstyd się przyznać! A tyle lat wydawało mi się, że można być ALBO ładną, ALBO mądrą. I ja wolałam to drugie. Chyba.
Emilka przechodzi z infekcji w infkcję ze swoim 4-letnim wdziękiem dorastającej trąby powietrznej. A ja najbardziej lubię spokojne chłodne noce z kolejnymi Agathami Christie w ręku i skarpetkami na stopach. Tańczyć też lubię! I marzyć sobie. I pić gorące kawy w nadmiernych ilościach. Tak, naprawdę kocham jesień.
Jesienny ogród sztuk
Włóczymy się z Emilką po różnych warsztatach. Dziś na przykład “Czy można pokochać śmieci?” w Nowym Wspaniałym Swiecie. Można pokochać, słowo honoru. To, co wydaje się odpychające i niepotrzebne, może okazać się twórcze i rozwojowe.
Bez nawozu w ogrodzie najlepiej rosną chwasty!
Zauważam u siebie nauczycielsko-warsztatowe odruchy. Lubię prowadzić grupy, brakuje mi tego.
Jutro wybieram się na trzygodzinne zajęcia “Proces twórczy“, na których nie mam pojęcia co się będzie działo. I bardzo mnie to cieszy. Ostatnio lubię sama siebie zaskakiwać.
Czas
Październik, październik i nie ma października. Jak to było w tej starej piosence upływa szybko życie, jak potok płynie czas… W kieszeniach kurtki noszę suche liście, kasztany i żołędzie, które pracowicie zbiera Emilka podczas jesiennych spacerów. Wszystko wskazuje na to, że opuściły nas na razie zapalenia gardeł, oskrzeli i uszu. Możemy swobodnie oddychać. W nocy pojawiają się nawet od czasu do czasu jakieś sny. Read the rest of this entry »
Niedotańczenie
Mroźne powiewy, spadające liście, kaszle, katary. Chce mi się tańczyć. Na szczęście w piątek znowu zagrają bębny w Biosfeerze.
Złotojesiennie
Jaka szkoda, że te piękne złotojesienne spacery odbywam głównie do i z przychodni. Emilka ma zapalenie gardła i krtani. Kaszle jak potępieniec. A ja czytam, prowadzę zajęcia i czekam na początek rocznego kursu psychologii zorientowanej na proces (już w sobotę). W plecaku szeleszczą mi czerwone, żółte i brązowe liście. Kupiłam sobie bardzo bardzo krótką spódnicę ze skóry węża. Oczywiście ekologicznego, sztucznego węża. Trochę zrzucam skórkę.
…I dzięki ci, Panie, że stworzyłeś biblioteki!
Ach, jak ja uwielbiam biblioteki! Nawet jeśli to tylko jeden regał w Polskim Towarzystwie Psychologii Procesu, to dla mnie prawdziwa wyspa skarbów. Wróciłam z “The Dance of Anger” (pl. Taniec gniewu) Harriet G. Lerner i “The Hidden Dance: An Introduction to Process-oriented Movement Work” (pl. Ukryty taniec: Wprowadzenie do zorientowanej na proces pracy z ruchem) Amy Sue Kaplan. Read the rest of this entry »
Piękny piątek
Uff, jestem taka wymiętoszona, że ledwo siedzę przed komputerem. A wymiętosiłam się na własne życzenie w niezwykle miłych okolicznościach przyrody. Wybrałyśmy się z Emilką na koncert folkowego zespołu Beltaine. Przez półtorej godziny tańczyłyśmy ile sił w nogach (i rękach i brzuchach i wszystkim) i dowlokłyśmy się do domu grubo po 21. Dziecko padło trzy minuty po przyłożeniu głowy do poduszki. Ja chyba zaraz pójdę w jej ślady. Read the rest of this entry »
Popęd naukowy
Coraz głębsza jesień. Wracają sny. Dwie noce temu byłam na Wydziale Historycznym. Błąkałam się po pustych korytarzach, szukając zajęć z historii starożytnej. W końcu trafiłam na jakieś inne zajęcia. Tematem były różne uwarunkowania rozwoju człowieka – biologiczne, społeczne, historyczne, psychologiczne. Wykładowca zapytał mnie, które z tych uwarunkowań jest najważniejsze? Odpowiedziałam: “człowiek to coś więcej” i obudziłam się.
Izm
Jesień. Na ulubionym straganie można kupić osiem gatunków krajowych jabłek. Uwielbiam jabłka! Przypominają mi się czasy późnej szkoły podstawowej, kiedy potrafiłam przytaszczyć do domu z biblioteki kilogram książek, ze sklepu kilogram jabłek i skonsumować to wszystko w jeden wieczór. I tak przez cały tydzień. Chyba byłam dziwnym dzieckiem… Read the rest of this entry »


