Byłam dziś w serwisie, to znaczy w SPA. Starto z mojej twarzy ostatnie tygodnie, wymasowano plecy i ramiona, pomalowano paznokcie na kolor trawiasto zielony. Kosmetyczka kiwała głową nad moimi przemęczonymi oczami, masażystka nad napietymi plecami i szyją, a ja nie kiwałam niczym, tylko leżałam plackiem i wracałam stopniowo do ludzkiej postaci. Szalony luty w tempie PRESTO, z zniedoleczonym zapaleniem gardła, katarem i (to najgorsze) absolutnym brakiem czasu na czytanie literatury pięknej. I brzydkiej też. Nie liczę książek “służbowych”, których przewinęło się kilka i to nie byle jakich.
Czy ja potrafię i chcę żyć nieco wolniej? Grunt, to nie przekraczać cienkiej granicy, za którą już nie ma się siły na radość życia i szukanie w lutowej ulewie pierwszych oznak wiosny.
Zapisałam się w marcu na warsztat tańca i masaż czekoladą.
Bilans między wielkimi projektami i małymi radościami uważam za zachowany.
Tagi: czytanie, masaż, praca, przemęczenie, SPA, taniec
Plany na niedzielę. Wyprawa z Emilką na “Porwanie w Tiutiurlistanie” do kina Wisła. Potem jakiś dobry pizzo-makaron w zacnym żoliborskim towarzystwie. Wdychanie powietrza wilgotnego od deszczu. Nielegalne czytanie późną nocą. A w tle praca, praca, praca, praca i kawa, kawa, kawa, kawa.
Myśli mi się tańczenie i masaż Lomi Lomi Nui gdzieś w połowie miesiąca.
Cieszy zbliżająca się superwizja.
Śnią się sny.
Noszą zielone sukienki i szeleszczące kolczyki.
Tagi: ciało, dziecko, emocje, kawa, książki, masaż, praca, sny, taniec
Wczorajszy wieczór 5 rytów z Michelem Wery nie do opisania. Wywrócił mnie na drugą stronę i z powrotem. A dziś 1,5 godzinny masaż Lomi Lomi. Na samym końcu zabiegu, już w czasie relaksu, dziwny ni to sen ni to nie sen. Jestem gotowa na nową siebie.
Tagi: 5 rytmów, ciało, emocje, masaż, poszukiwanie siebie, proces, wiosna
Freedance do północy. Już w wieku lat 27 wbiegłam do taksówki. Wcześniej dużo mocnego tańca. Po otwarciu okna do sali zaczęły wpływać kłęby najprawdziwszych chmur (różnica między temperaturą za oknem a w środku około 45 stopni). I tak tańczyłam kolejny rok swojego życia z nogami (a nie głową) w chmurach. A dziś przed południem 2-godzinny masaż Lomi Lomi, który usunął z ciała wszystko to, czego nie zdołał usunąć wczorajszy taniec. Czuję się zmęczona i czysta w środku.
Z okazji urodzin sprzątnęłam biurko. Zapisałam się na superwizję w Akademii Psychologii Zorientowanej na Proces. W głowie piszą mi się fragmenty pracy dyplomowej. Szkice kolejnych artykułów. Nowe projekty.
Tagi: ciało, emocje, masaż, poszukiwanie siebie, taniec
Nowe nabytki: “Zranione stany świadomości” Bogny Szymkiewicz i “Czynniki leczące w psychoterapii” Jana Czesława Czabały. Zmówiłam też w Empiku “Dance Movement Therapy: A Creative Psychotherapeutic Approach” i “Dance Movement Therapy: Theory, Research and Practice”.
To dla ducha. Dla ciała w tym tygodniu Freedance przy bębnach (bum, bum, bum…), a w sobotę hawajski masaż Lomi Lomi (mmm).
Miło mi się wchodzi w 28. rok życia!
Tagi: ciało, dbanie o siebie, książki, masaż, proces, taniec
W ostatnim dniu Starego Roku listonosz, dobra dusza, przyniósł mi długo wyczekiwaną książkę “Psychoterapia tańcem i ruchem. Teoria i praktyka w terapii grupowej” pod redakcją Zuzanny Pędzich. To druga książka o terapii tańcem w Polsce. Traktuję to jako dobrą wróżbę. Dzień wcześniej zaprenumerowałam kwartalnik „Arteterapia – terapia sztuką w praktyce”. No i zapisałam się na masaż hawajski w dniu urodzin (23 stycznia). I do dentysty 12 stycznia.
No i to są w skrócie moje noworoczne postanowienia: dalsze kształcenie i dbanie o siebie.
Tagi: ciało, dbanie o siebie, książki, masaż, nauka, postanowienia
Były wiele lat. A teraz ich nie ma. Mówię o gulach zbitych mięśni na ramionach. Sztywne, bolesne i zmieniające sylwetkę. Jeszcze dwa miesiące temu były z całą pewnością. Po całodziennym warsztacie tańca czułam się, jakby mi czołg po plecach przejechał. Znajomy poradził, żebym spróbowała to napięcie “przetańczyć” i w tańcu szczególną uwagę zwracała na ramiona. Ale jak tańczyć ramionami? Dla osoby spiętej w tym rejonie to szczególnie trudne wyzwanie! Próbowałam jednak jak umiałam. To napięcie w ramionach traktowałam jako “balast”, ważną przeszkodę dla dalszego rozwoju. I tańczyłam. Z dnia na dzień, z tygodnia na tydzień było coraz lepiej. Coś powolutku, niezauważalnie topniało. Aż do wczorajszego masażu Lomi Lomi. Efekty poczułam dopiero następnego dnia. Dotykam ramienia… a tam jakoś dziwnie miękko i delikatnie. Nie ma. Nie ma moich kamiennych stalowych ramion, które uważały, że wszystko i wszystkich uniosą.
Tagi: ciało, emocje, masaż, poszukiwanie siebie, taniec
Hawajski masaż Lomi Lomi Nui. Leżę na stole i pozwalam odejść napięciom, bólom i wspomnieniom zmagazynowanym w ciele. Zostaję czysta i jakby trochę smutna.
Tagi: ciało, emocje, masaż, poszukiwanie siebie