Warsztat zaliczeniowy tkwi w mojej szyi w postaci bolących mięśni (szyja, kark, ramię, plecy). W opuszkach palców strzępki pracy dyplomowej. A w głowie walce na gitarę klasyczną.
Archiwa tagu: muzyka
Temperatura rośnie
Temperatura na zewnątrz w ciągu tego tygodnia wzrosła o 25 stopni. Wewnętrzna temperatura podnosi się wolniej, ale systematycznie. W płucach coraz więcej miejsca na powietrze. W głowie coraz więcej miejsca na muzykę. To są dobre, świąteczne święta. Do przedpołudniowej kawy piosenki Fogga na winylowej płycie. Delikatność.
Najbardziej cieszą drobiazgi, takie jak kubek gruszkowej herbaty wypity w towarzystwie męża, wspólna wyprawa do klubu na Poznańskiej 38 razem z mamą, czy stosik książek przy łóżku czekający na mnie. Widok córki jedzącej świąteczny obiad “dorosłym” widelcem z “dorosłego” talerza. Kolorowe światełka na choince. Zapach olejku pomarańczowego. Wyjadanie suszonych owoców prosto z garnka z kompotem. Mak między zębami. Tykanie zegara w przedpokoju.
Tak, to są dobre święta!
Po omacku
Pierwszy raz od lat (od szkoły podstawowej?) miałam dziś w ręku pędzel i farby. Okazja – 3. urodziny Mateusza, syna mojej przyjaciółki. W mojej rodzinie artysta siedział na artyście. Może stąd przekonanie, że ja nie mam zdolności. Stąd może ta dziwna panika, kiedy przyjaciółka zaproponowała, że da mi pędzel i kartkę. Po chwili wahania wzięłam ten pędzel i spędziłam niezwykłe 40 minut na zabawie kolorem. Wyprawa do innego, nowego świata. Wielka radość.
Kolejny szok: Ilona pokazuje mi swoje skrzypce i pyta, czy nie chciałabym spróbować zagrać? Nieśmiało i niezręcznie biorę instrument do ręki. Nie wiem gdzie się trzyma smyczek, gdzie się gra. Gdy wydobywam z biednych skrzypiec pierwsze jęczące, nieporadne dźwięki czuję wielką radość. Zawsze myślałam, że jestem głucha jak pień. Może jestem, może nie jestem. Jedno jest pewne – muzyka może przynosić mi wielką radość. I tak odkrywam kolejne obszary “sztuki”. Trochę jak dziecko – niezdarnie, ale z pasją i radością.
A mówią że głupota nie boli
Emilka stawia swoje pierwsze kroki w przedszkolu. Na razie są to krótkie zajęcia raz w tygodniu, ale i tak matczyne serce pęka mi z dumy, a oczy podejrzanie wilgotnieją, kiedy widzę, jak moja latorośl uczy się wierszyków, lepi z plasteliny i bawi się w “Balonika”. Czuję się prawie tak, jakby już zdawała maturę…
A ja się zdecydowanie nie popisałam, gubiąc teczkę z BARDZO WAŻNYMI DOKUMENTAMI. Read the rest of this entry »
Brahms
Przy węgierskich tańcach Brahmsa łzy same mi ciekną. Ta muzyka trafia dziś w sam środek mnie.
Nowe dźwięki
Moja biblioteka muzyczna powiększa się w nieoczekiwanym kierunku: o nagrania górskich strumieni, szumu oceanu, płonącego ognia, śpiewu ptaków. W głowie gonitwa pomysłów. Dużo czytam. Robię eksperymenty myślowe. Październik zapowiada się twórczo.
Notatki wakacyjne
Noce tak ciepłe, jakby już nigdy nie miało być jesieni. Nocne życie Warszawy dostaje się do mieszkania przez uchylone okna. Szepty, śmiechy, chichoty. Po roku nieobecności wróciła para rosyjskich muzyków, grających na przystankach rzewne kawałki. Ona na klarnecie, on przy mikrofonie. Sama nie wiem czemu, ale łzy mi się pojawiają nie wiadomo skąd, jak tylko ich słyszę. Za to zniknął gdzieś dyżurny akordeonista… może jest na urlopie. A ja wtapiam się w rozgrzany asfalt, a wieczorami długo zmywam z siebie kurz.



