RSS

Archiwa tagu: muzyka

Notatki na ciele

Warsztat zaliczeniowy tkwi w mojej szyi w postaci bolących mięśni (szyja, kark, ramię, plecy). W opuszkach palców strzępki pracy dyplomowej. A w głowie walce na gitarę klasyczną.

 
Leave a comment

Posted by w dniu Styczeń 12, 2010 in Codziennik

 

Tagi: , ,

Temperatura rośnie

Temperatura na zewnątrz w ciągu tego tygodnia wzrosła o 25 stopni. Wewnętrzna temperatura podnosi się wolniej, ale systematycznie. W płucach coraz więcej miejsca na powietrze. W głowie coraz więcej miejsca na muzykę. To są dobre, świąteczne święta. Do przedpołudniowej kawy piosenki Fogga na winylowej płycie. Delikatność.

Najbardziej cieszą drobiazgi, takie jak kubek gruszkowej herbaty wypity w towarzystwie męża, wspólna wyprawa do klubu na Poznańskiej 38 razem z mamą, czy stosik książek przy łóżku czekający na mnie. Widok córki jedzącej świąteczny obiad “dorosłym” widelcem z “dorosłego” talerza. Kolorowe światełka na choince. Zapach olejku pomarańczowego. Wyjadanie suszonych owoców prosto z garnka z kompotem. Mak między zębami. Tykanie zegara w przedpokoju.

Tak, to są dobre święta!

 
Leave a comment

Posted by w dniu Grudzień 26, 2009 in Codziennik

 

Tagi: , ,

Po omacku

Z pędzlem

Z pędzlem

Pierwszy raz od lat (od szkoły podstawowej?) miałam dziś w ręku pędzel i farby. Okazja – 3. urodziny Mateusza, syna mojej przyjaciółki. W mojej rodzinie artysta siedział na artyście. Może stąd przekonanie, że ja nie mam zdolności. Stąd może ta dziwna panika, kiedy przyjaciółka zaproponowała, że da mi pędzel i kartkę. Po chwili wahania wzięłam ten pędzel i spędziłam niezwykłe 40 minut na zabawie kolorem. Wyprawa do innego, nowego świata. Wielka radość.

Kolejny szok: Ilona pokazuje mi swoje skrzypce i pyta, czy nie chciałabym spróbować zagrać? Nieśmiało i niezręcznie biorę instrument do ręki. Nie wiem gdzie się trzyma smyczek, gdzie się gra. Gdy wydobywam z biednych skrzypiec pierwsze jęczące, nieporadne dźwięki czuję wielką radość. Zawsze myślałam, że jestem głucha jak pień. Może jestem, może nie jestem. Jedno jest pewne – muzyka może przynosić mi wielką radość. I tak odkrywam kolejne obszary “sztuki”. Trochę jak dziecko – niezdarnie, ale z pasją i radością.

 
1 Comment

Posted by w dniu Październik 31, 2009 in Niecodziennik

 

Tagi: , , , ,

A mówią że głupota nie boli

Emilka stawia swoje pierwsze kroki w przedszkolu. Na razie są to krótkie zajęcia raz w tygodniu, ale i tak matczyne serce pęka mi z dumy, a oczy podejrzanie wilgotnieją, kiedy widzę, jak moja latorośl uczy się wierszyków, lepi z plasteliny i bawi się w “Balonika”. Czuję się prawie tak, jakby już zdawała maturę…

A ja się zdecydowanie nie popisałam, gubiąc teczkę z BARDZO WAŻNYMI DOKUMENTAMI. Read the rest of this entry »

 
2 Comments

Posted by w dniu Październik 22, 2009 in Codziennik

 

Tagi: , , , , ,

Brahms

Przy węgierskich tańcach Brahmsa łzy same mi ciekną. Ta muzyka trafia dziś w sam środek mnie.

 
Leave a comment

Posted by w dniu Październik 4, 2009 in Codziennik

 

Tagi: , ,

Nowe dźwięki

Moja biblioteka muzyczna powiększa się w nieoczekiwanym kierunku: o nagrania górskich strumieni, szumu oceanu, płonącego ognia, śpiewu ptaków. W głowie gonitwa pomysłów. Dużo czytam. Robię eksperymenty myślowe. Październik zapowiada się twórczo.

 
Leave a comment

Posted by w dniu Wrzesień 30, 2009 in Codziennik

 

Tagi: , ,

Notatki wakacyjne

Noce tak ciepłe, jakby już nigdy nie miało być jesieni. Nocne życie Warszawy dostaje się do mieszkania przez uchylone okna. Szepty, śmiechy, chichoty. Po roku nieobecności wróciła para rosyjskich muzyków, grających na przystankach rzewne kawałki. Ona na klarnecie, on przy mikrofonie. Sama nie wiem czemu, ale łzy mi się pojawiają nie wiadomo skąd, jak tylko ich słyszę. Za to zniknął gdzieś dyżurny akordeonista… może jest na urlopie. A ja wtapiam się w rozgrzany asfalt, a wieczorami długo zmywam z siebie kurz.

 
Leave a comment

Posted by w dniu Sierpień 17, 2009 in Codziennik

 

Tagi: , ,

Z obłoków

W oczach ukraińskie stepy, u głowie wiersze Okudżawy, w uszach gra Valery Gaydenko. Tak, to wszystko przez tego niepozornego Ukraińca, który gra na gitarze klasycznej już sama nie wiem czy jak Bóg, czy może raczej Szatan. Siedział z gitarą przy ulicy Chmielnej i grał tak PIĘKNIE, że z miejsca chciałam mu dać wszystkie moje pieniądze, a w końcu kupiłam dwie płyty. Co za muzyka z piekła rodem. Albo z nieba. Jeśli chodzi o mnie, to ta muzyka jest wystarczającym powodem do istnienia wszechświata. Read the rest of this entry »

 
3 Comments

Posted by w dniu Maj 14, 2009 in Niecodziennik

 

Tagi: , , , , ,

 
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 294 other followers