Moja głowa to ogród pełen nasion. Część kiełkuje, a część śpi gdzieś głęboko pod ziemią. Chcę podlewać to, co jasne, dobre, spokojne.
Archiwa tagu: natura
Kwiatowe fatum
*TRACH* poniedziałkowy wiatr stanowczo pchnął lewe skrzydło okna i kwiatek przy moim pracowym biurku zakończył żywot śmiercią tragiczną. Nieszczególnie go lubiłam – kojarzył mi się z wyglądu z podstarzałą, ciemnozieloną ośmiornicą. Piękny może nie był, ale towarzyszył mi w pracy już od kilku lat. Teraz na parapecie zostały samotne wysuszone zwłoki drzewka szczęścia. Ponury to widok. Najwyższy czas wybrać się do kwiaciarni.
I znowu niedziela
W głowie “Szachinszach” (skończony) i jak zawsze wielki podziw dla Ryszarda Kapuścińskiego. Pisze tak, że czuję, jakbym z nim mieszkała w hoteliku w Teheranie, oglądała wystąpienia Chomeiniego nadawane przez irańską telewizję, obserwowała wznoszenie i upadek barykad. Read the rest of this entry »
Z małego świata
Niektórzy zwiedzają Rzym, a ja Lublin i Dąbrowicę. W pierwszej chwili ukłucie zazdrości. Ale potem widok monumentalnych świerków, delikatnych brzóz, lipcowo zielonych łąk. Teraz nie potrzebuję wielkiego świata, tylko ciszy i spokoju. Marzy mi się pobyt gdzieś w Nałęczowie albo w górach. Długie spacery donikąd, wiele godzin lektury, wsłuchiwanie się w szum wiatru.
Niedziela
Niedziela. Najpierw włoskie lody w kawiarni, potem teściowa do kościoła, a ja na spacer z Emilką. Zbierałyśmy polne kwiatki, układając bukiecik dla babci. Tłumaczyłam Emilce: to jaskier, a to haber, a to stokrotka. Tutaj rośnie pszenica, a tu chmiel wspina się na tyczkach. Tutaj kapusta, tu kukurydza, a tu ziemniaki. Mam nadzieję, że nieczego nie pokręciłam, bo przyrodnik ze mnie mizerny. Ale jednak coś się nagle zaczęło przypominać z tego, co mi samej opowiadał dziadek (“chłopak ze wsi”), kiedy ledwo sięgałam mu do pasa.
Wschód/Zachód
Po weenedowym warsztacie butoh myślę o różnicach między Wschodem i Zachodem. Wiele godzin ćwiczeń wykonywanych bardzo powoli, praktycznie bez omówienia, bez podania celu. Mało słów. Dużo doświadczeń. Szacunek dla innych. Cisza. O mój biedny umysł, lubujący się w przyczynach i skutkach oraz w realizacji celów!
Najlepiej pamiętam jedno z ostatnich ćwiczeń. Byliśmy w pagórkowatym parku na Mariensztacie, zaraz po deszczu. Trzeba było pokonać drogę od jednego wielkiego kasztanowca do drugiego, idąc najwolniej jak to możliwe. W ten sposób 70 metrów szłam ponad 20 minut. Mokra trawa, ludzie przechodzący szybkim krokiem, jaskółki wirujące tuż nad koronami drzew.
O ptaku i żółwiu czyli wszystko płynie
Poszukując inspiracji do napisania tego tekstu, postanowiłam wypróbować technikę wizualizacji. Znalazłam ją w książce Arnolda Mindella “Śnienie na jawie”. Ostatnio sumiennie testuję na samej sobie wszystkie interesujące ćwiczenia, jakie udaje mi się znaleźć. Tak więc zasiadłam w fotelu, zamknęłam oczy i czekałam na obrazy, które zgodnie z zapewnieniami Mindella miały się szybko pojawić. Read the rest of this entry »
Jakim jestem ogrodem
Dzisiejszy wieczór spędzam w towarzystwie nożyczek i stosu pism ogrodniczych. Wycinam zdjęcia kwiatów, krzewów, drzew, traw i bukietów. Nie, nie zwariowałam (tak do końca), tylko przygotowuję materiały do wiosennego warsztatu dla kobiet. Będziemy tworzyć kolaże na temat – “jakim jestem ogrodem?”
Mój dzisiejszy ogród jest nieco chaotyczny, ale też kwitnący i radosny, pełen wiosennej energii.
Po niedźwiedziu
Zdjęcie zrobione “z ręki” zaraz przed piątkowym warsztatem 5 rytmów (“Budzenie niedźwiedzia“). U prowadzącego, Michela Wery, uderza siła i subtelność, delikatność i moc. Uważność i spontaniczność. Ciekawa mieszanka przeciwieństw. Mój wewnętrzny niedźwiedź ziewnął szeroko i wyjrzał ostrożnie z jaskini. Teraz leniwie rozprostowuje łapy.





