Kinga Dunin odchodzi z Wysokich Obcasów. Nie czytam za często ani Wysokich Obcasów, ani tekstów Kingi Dunin, “a przecież mi żal” – jak śpiewał Okudżawa. Bo jakaś mini epoka się kończy i moja bardziej konserwatywna część się smuci. Chciałaby, żeby nic się nie zmieniało. Ta mniej konserwatywna wzrusza tylko ramionami. Umarł król, niech żyje król. A obie części zgadzają się, że i tak najwspanialszym felietonistą wszechczasów był Bolesław Prus i kropka Read the rest of this entry »
Archiwa tagu: nauka
Czas
Październik, październik i nie ma października. Jak to było w tej starej piosence upływa szybko życie, jak potok płynie czas… W kieszeniach kurtki noszę suche liście, kasztany i żołędzie, które pracowicie zbiera Emilka podczas jesiennych spacerów. Wszystko wskazuje na to, że opuściły nas na razie zapalenia gardeł, oskrzeli i uszu. Możemy swobodnie oddychać. W nocy pojawiają się nawet od czasu do czasu jakieś sny. Read the rest of this entry »
Złotojesiennie
Jaka szkoda, że te piękne złotojesienne spacery odbywam głównie do i z przychodni. Emilka ma zapalenie gardła i krtani. Kaszle jak potępieniec. A ja czytam, prowadzę zajęcia i czekam na początek rocznego kursu psychologii zorientowanej na proces (już w sobotę). W plecaku szeleszczą mi czerwone, żółte i brązowe liście. Kupiłam sobie bardzo bardzo krótką spódnicę ze skóry węża. Oczywiście ekologicznego, sztucznego węża. Trochę zrzucam skórkę.
Sierpniowo
Sierpień upływa mi na pracy, masowemu czytaniu książek dla dzieci i przygotowaniach do pierwszego sezonu przedszkolnego mojej córki Emilki. Od czasu do czasu staram się uporządkować którąś ze stert papierów i książek wokół biurka. Zebrałam w jednym miejscu swoje tegoroczne artykuły o terapii tańcem. Pojawiają się nieśmiałe i niejasne pomysły na kolejne teksty. Read the rest of this entry »
Wiatr w żaglach
Oddałam ostatnie papiery i mam w ręku zaświadczenie o ukończeniu studiów podyplomowych “do przedłożenia odpowiednim władzom”. Jeszcze nie wiem jakim władzom, może władzom umysłowym… W każdym razie cieszę się, że zamknęłam ten rozdział i posiadam najoficjalniejsze z oficjalnych uprawnienia do “zastosowania psychologicznego warsztatu grupowego”.
Ostatnie dni są naprawdę niesamowite. Czuję wiatr w żaglach. Mam nie tylko sporo pomysłów, ale również wewnętrzną siłę, żeby krok po kroku je realizować. Tu i teraz. Po kolei. Na luzie. Z lekkością, ale również z siłą.
W głowie pisze mi się tekst o tańcu terapeutycznym dla mężczyzn. Nocą słucham nagrań z konferencji Worldwork London 2008.
Jeśli Panu Bogu projekt się spodoba, to pieniądze się znajdą
Nie wiem czy to lato, czy koniec jednych studiów, czy początek drugich, czy jeszcze coś innego, ale od kilku dni czuję potężny przypływ twórczej energii. Dziś obroniłam pracę dyplomową. Po skończeniu tych studiów znowu zachciało mi się kupować (i czytać) książki. Mam w głowie nową przestrzeń.
Ciepłe prądy płyną też z internetu (dzięki ci Panie Boże za stworzenie FaceBooka) – Max Schupbach zaprosił mnie na konferencję w Jałcie organizowaną przez Deep Democracy Institute w październiku 2012 r., gdzie będą przedstawiciele różnych republik byłego Związku Radzieckiego. A ja sama się zaprosiłam na konferencję w Berlinie w czerwcu 2011 (Politics, Art and Leadership – Inner Work and Facilitative Leadership for Innovators, pol. Polityka, sztuka i przywództwo – praca nad sobą i facylitacyjne przywództwo dla innowatorów). Read the rest of this entry »
Stan faktyczny
No dobrze. Kończę w przyszłym tygodniu studia podyplomowe. Piszę kolejne teksty jak karabinek maszynowy. Od tygodnia nie jestem w stanie przeczytać niczego, co nie jest instrukcją przygotowania kisielu błyskawicznego. Właśnie mija rocznica mojego ostatniego urlopu. Walizka uśmiecha się do mnie znacząco.
Umarł król, niech żyje król
Za mną ostatni zjazd na jednych studiach, a papiery na kolejne już złożone. Rozpoczynam program licencyjny w Polskim Towarzystwie Psychologii Procesu. Odczuwam to jako ważny krok na mojej terapeutycznej ścieżce i mam w środku ogromną radość w związku z tym. Poza tym w czerwcu dużo tańczenia, dużo prowadzenia warsztatów i generalnie DUŻO różnych rzeczy. Intensywne upały, intensywne deszcze, intensywne relacje.
Mocny maj
Mocny ten maj. Trzymam w rękach swoją pracę dyplomową, jutro zawiozę ją do promotorki. Poza tym dziś miałam ważne zebranie, podczas którego czułam się prawie jak na pierwszej randce. Rusza nasz projekt dla samotnych matek. Co może powstać, gdy zbierze się pięć mądrych kobiet? Wszystko. Jutro pod wieczór superwizja, w niedzielę warsztat “Metamorfozy”. W nocy przed snem najnowsza książka Isabel Allende.
Karawana jedzie dalej
Moja pamięć jest dziurawa jak sito. Nie wiem, co robiłam o tej porze kilka dni temu. Nie pamiętam dokładnie minionych świąt Bożego Narodzenia. Są jednak takie daty, których nie zapomnę do końca życia. Tak będzie z 10 kwietnia 2010 r. To już wcześniej był dla mnie ważny dzień. W tę sobotę i niedzielę prowadziłam swój warsztat dyplomowy, będący zwieńczeniem 2-letnich studiów podyplomowych. Czekałam na te dni z napięciem. Nawet pozwoliłam sobie w chwili słabości na internetową wróżbę z kart tarota. Wyszła mi karta oznaczająca tragedię. Śmiałam się z tego, bo wiedziałam że jestem dobrze przygotowana do zajęć, że kocham i potrafię to robić. Jaka tragedia może się przytrafić?
