Jutro skoro świt opuszczamy duszną Warszawę i wyruszamy na wschód. Plan: 1) opalić nogi, 2) przewietrzyć głowę, 3) oglądać niebo. Razem z wiosną rozpoczął się sezon teatralno-spacerowo-warsztatowo-wycieczkowy. Pielgrzymujemy z Emilką w poszukiwaniu nowych doświadczeń. Z dużą satysfakcją muszę powiedzieć, że moja córka jest moim ulubionym towarzyszem takich wędrówek. Dobry z niej kompan!
Podjęłam heroiczną decyzję i nie biorę na majówkę komputera. Chyba.
Archiwa tagu: wiosna
Majowe wietrzenie neuronów
Majowo
Byłyśmy z Emilką na warszatach robienia książek dla dzieci. Moje wrażenia mieszane. Niektórym się wydaje, że do prowadzenia zajęć z dziećmi nie trzeba mieć żadnych kompetencji. A to nieprawda! Ale pomińmy milczeniem pedagogiczne uchybienia (liczne, oj liczne). Emilka stworzyła swoją pierwszą książeczkę.
Bardzo dobrze mi w tym czteroletnim świecie. Poranki filmowe, teatrzyki, ganianie gołębii, pierwsze przyjaźnie. Towarzyszenie dziecku w poznawaniu świata to przygoda i przywilej. Czasami dość męczący…
Lubię maj, nawet taki zimowy, jak w tym roku. Lubię ten nagły wybuch liści na drzewach, agresywny fiolet bzów i niespodziewane ulewy.
Wieczorami relaksuję się przy dobrych, starych zwłokach spod pióra Agathy Christie.
W ciągu dnia wywiady, teksty, lektury i planowanie. Praca na wysokich obrotach. Aż furkoczą koła zębate.
Wietrze wiej
Wiatr szaleje. Dzwonią szyby w oknach, trzeszczą futryny. Warszawska wątła zieleń potrzebuje wody z nieba. A ja naprawdę się cieszę, że w ten weekend nie mam nic do roboty oprócz oglądania bajek z dzieckiem i czekania na ewentualny koniec świata. Uśmiechają się do mnie różne książki i cieszy perspektywa tańca w przyszłym tygodniu. Tak, dobrze że ten tydzień już się prawie skończył. Kupiłam sobie jasny świetlisty kostium godny nawiedzonej wiosennym duchem pani dyrektor. Jeszcze marzą mi się jasne buty i jasny płaszcz. W kolorze lnu, słomy, wiejskiej drogi i babiego lata.
Ząb zupa zębowa
Emilka ma za sobą kolejny rytuał przejścia – pierwszą wizytę u dentysty. Trzy dziury do leczenia! Sytuację ratują różowe plomby. Obserwujemy niecierpliwie pączki na drzewach. Wdychamy poranne słońce. Przestawiamy się na wiosenny czas. A ja delektuję się najnowszą książką Malcolma Gladwella (“Co widział pies“) i udaję, że nie jest mi zimno w wiosennej skórzanej kurtce. Pani w przedszkolu kazała nam przynieść wiosenny kwiatek w doniczce. Moja powieść leży nieruszona, co optymistycznie nazywam “dojrzewaniem”. Dojrzewanie brzmi lepiej niż “zaleganie”, prawda?
Ogień
Wiosna. Znów czytam “Siedząc w ogniu” (książka Arnolda Mindella o pracy z konfliktem). Kampania prezydencka skwierczy wokół, a ja wciąż na nowo odkrywam, o ile łatwiej mi tolerować odmienność, która jest “gdzieś tam” niż tą “tu i teraz”. A tak, nawet nie wiem kiedy, ląduję na barykadzie, odpalam armaty i krzyczę “ZABIJ WROGA!”.
Dziś nad Warszawą przeszła majowa burza, a Emilka spytała: “Mamo, dlaczego Potter jest chory?” Ja na to: “Nie chory, tylko Harry”. Emilka: “Więc czemu Potter jest Harry?”. No właśnie. Czemu?
Nowe
Wczorajszy wieczór 5 rytów z Michelem Wery nie do opisania. Wywrócił mnie na drugą stronę i z powrotem. A dziś 1,5 godzinny masaż Lomi Lomi. Na samym końcu zabiegu, już w czasie relaksu, dziwny ni to sen ni to nie sen. Jestem gotowa na nową siebie.
Wiosna z perspektywy 98 cm wzrostu
Dzisiaj budowałyśmy szałas dla mrówek, zrywałyśmy dmuchawce, jadłyśmy żelki, lody i oscypki. W parku dodatkowa atrakcja – żołnierze na koniach. Z perspektywy dziecka nie mają znaczenia prawnicy, agencje nieruchomości i patronaty medialne. Dlatego lubię niedziele. Są potrzebne, żeby nabrać siły na tydzień “dorosłości”.
Nowe
Wirują we mnie sny, moje i cudze, raz delikatnie, raz mocno. Chcę poszukać czegoś nowego. Może to będzie dosłownie Ceremonia Poszukiwania Nowego, a może wywracanie siebie na drugą stronę? Rodzi się nowy, senny warsztat. Jest już termin, jest już sala. Nawet sponsor się znalazł! Jestem ja. Są pierwsze pomysły. Szukam też nowej muzyki, nowych zapachów. Puszczam nowe listki, nowe pączki.








