Poza siebie

W szatni klubu Biosfeera zostawiam zimowy kożuch i zamieniam kozaki na lekkie skórzane baletki. W pewnym sensie zostawiam w szatni samą siebie. Mokre włosy, palące stopy, taniec na granicy bólu. W pierwotnych rytmach odkrywam siebie na nowo, albo raczej wznoszę się poza siebie. Swobodny przepływ energii, swobodny przepływ emocji. Bez komórki, bez okularów, bez garsonki pani dyrektor (no dobrze, nie noszę żadnych garsonek…) Tańczymy „na czysto”. Nie czuć więc tego dyskotekowego odoru potu zmieszanego z wypoconym i wydychanym alkoholem. Radość, radość, radość! A potem powrót taksówką przez pustą Warszawę. Stopy pieką tak, że ledwo mogę wejść po schodach.

Jedna uwaga do wpisu “Poza siebie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s