Co ma wisieć nie utonie

W tak zwanych wolnych chwilach biegam po okolicy i rozwieszam ulotki warsztatu. Co ma wisieć, nie utonie. Przy okazji na nowo przecieram zakurzone uniwersyteckie szlaki. Mój macierzysty instytut (stosowanych nauk społecznych), filozofia, polonistyka, historia sztuki… Odkrywam też techniki marketingu dreptanego. Już wiem na przykład, że kolor ulotki który wydawał się „uroczo subtelny” jest po prostu niewidoczny. Najlepiej sprawdzają się ogniste pomarańcze i słoneczne żółcie. Subtelność trzeba zostawić na inne okazje. Wiem też, że niezbędnym wyposażeniem marketingowca dreptanego są pinezki. Bez pinezek ani rusz. Trzeba się podczepiać pod obce ogłoszenia, albo co moralnie bardziej podejrzane – dokonywać wrogich przejęć.

PS „Nie opieraj się”. To ciekawe, bo dopóki nie powieszono tej kartki w mojej ulubionej kawiarni, to ani razu mi nie przyszło na myśl żeby się rzeczywiście oprzeć o poręcz. A teraz myślę o tym za każdym razem.

Jedna uwaga do wpisu “Co ma wisieć nie utonie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s