Powiślańska Odyseja

Któreś z plemion Indian północnoamerykańskich ma ponoć taki zwyczaj, że jak chłopiec ma stać się mężczyzną, to wyrusza w kilkudniową samotną podróż. Wszystko co mu się przydarza w czasie tej podróży służy do odnalezienia osobistego mitu i wyboru dorosłego imienia. Ja dziś również wyruszyłam na taką symboliczną wędrówkę, w każdym razie tak to odczuwałam. Czytaj dalej

Bądźmy wolni w szybkim świecie

Ostatnia niedziela miesiąca, czyli warsztaty kreatywnego pisania organizowane przez Loesje. Twórczy chaos, radosna twórczość. Pomysły idą w świat bez nazwisk i biogramów autorów. Żyją własnym życiem. Tak naprawdę nigdy nie były NASZE, po prostu objawiły się w naszych głowach i dłoniach. Skąd się wzięły? Dokąd pójdą? Nie wiem.

PS Nie wiem dlaczego, ale moja nieśmiałość zawsze mnie zaskakuje. Kurczę, przez tych dwadzieścia sześć lat chyba powinnam się przyzwyczaić? A może nieśmiałość – podobnie jak twórczość – też nie jest mną, tylko czymś co mi się PRZYTRAFIA. Albo nie przytrafia. Śni mi się.