Dzień dziecka

Dziś zadbałam o swoje wewnętrzne i zewnętrzne dziecko. Były lody, balony, żelki, soczek ze słomką, nawet kabanos, chleb ze smalcem, ogórek kiszony i oscypek – czyli zabójcza mieszanka dla każdego dorosłego żołądka. Było oglądanie straganów z palemkami, tańczenie przy katarynce, wrzucanie monet do kapeluszy ulicznych grajków. Było głaskanie wyrzeźbionego lwa i chwytanie warszawskiej syrenki za ogon. Fajnie było!

Po południu i wieczorem spokój, taka twórcza medytacyjność.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s