Czemu nie

No i znalazłam zajęcia z pantomimy odbywające się w Warszawie przy Teatrze na Woli. We wtorek chcę zobaczyć, jak to wygląda. I sama się sobie dziwię! A jednocześnie nie dziwię się wcale. Nie dziwi się ta część mnie, która kupuje w Empiku farbowane piórka marabuta i włochate filcowane druciki w różnych kolorach, a potem wygina z tych drucików różne postacie. W ten sposób powstają dziwaczne nakładki na długopisy i ołówki.

Mam teraz taką filozofię, że jak chcę czegoś spróbować, to po prostu próbuję. Cokolwiek by to nie było. Podążanie za własnymi twórczymi impulsami to ekscytująca przygoda. Bo nigdy nie wiem, dokąd mnie zaprowadzą. Nie chcę być tylko biernym widzem i odbiorcą cudzej twórczości. Chcę sama coś tworzyć, nawet jeśli to będzie kanciaste i niedoskonałe. Pantomima i teatr ciała? Czemu nie.