W podróży

podróżPodróże wewnętrzne, podróże zewnętrzne. 5:30 rano, ale Dworzec Centralny kipi podziemnym życiem. Piję mocną kawę i się uśmiecham do swojego niewyspania. Potem pociąg, który powinien nazywać się „Ojciec Pio”, bo jechał jednocześnie do Lublina i Terespola. Rozkład wyraźnie pokazywał, że o tej samej porze jest w Nałęczowie i w Siedlcach. Zagadka rozwiązała się na Dworcu Wschodnim, gdzie mój pociąg podzielił się na dwie części z których każda otrzymała oddzielną lokomotywę. Trochę szkoda, bo liczyłam że to może jednak jakiś cud. Czytaj dalej