Zepsucie

Już nie wiem czy to urlop czy wcześniejsza emerytura. Kuśtykam sobie po domu, podczytuję dzienniki Marii Dąbrowskiej na zakładkę z romansem „Siostry”, Kapuścińskim i reportażami o życiu kapucynów. Wdycham zapach przejrzałych brzoskwiń. Zauważyłam, że bohaterki romansów zrobiły się nagle młodsze ode mnie! No i stanowczo nie cierpią na rwę kulszową. Emilka podsumowała sprawę krótko: „mamusia się zepsuła”.

Po lekturze wielce uczonego wstępu do „Dzienników” Dąbrowskiej pojawiło mi się pytanie, czy literaturoznawca może odczuwać prostą przyjemność z czytania? Czy nadmiar wiedzy nie zabija tej przyjemności? Boże, spraw bym nigdy nie została „specjalistą”!