W schym mohe szłuszyć?

Aby osiągnąć szczęście, trzeba spełnić trzy warunki: być imbecylem, być egoistą i cieszyć się dobrym zdrowiem. Jeśli jednak nie spełnicie pierwszego warunku, wszystko jest stracone.

Gustaw Flaubert

Co do bycia imbecylem i egoistą, ocenę pozostawiam innym. Jedno jest pewne – dobrym zdrowiem ostatnio zdecydowanie się nie cieszę. Zaczęło się od zęba, a dokładniej dolnej prawej ósemki. Ten konkretnie „ząb mądrości” od początku był problematyczny. Rósł w bok, zamiast w górę, uciskając inne „niemądre” zęby,  a w dodatku był zepsuty. Mądrość nie wszystko.

Mój dentysta zakwalifikował go do wyrwania trzy lata temu, ale jakoś się nie składało. Zawsze znajdowałam mniej lub bardziej obiektywne powody, żeby wyrywanie przełożyć. Mijały miesiące, mijały lata. Punktem przełomowym był moment, kiedy członek bliskiej rodziny dostał zapalenia zębodołu i nacierpiał się straszliwie. Lekarz powiedział, że gdyby wyrwał ząb w odpowiednim momencie, to nic takiego by nie nastąpiło. Przestraszyłam się i, chcąc nie chcąc, zapisałam się do dentysty.

Całą noc poprzedzającą zabieg miałam koszmary. Śniło mi się, że wszystkie zęby mam popsute. Potem, że mój dentysta jest kompletnie pijany. Potem, że zamiast niego przyszedł jego szwagier „który zawsze marzył, żeby coś komuś wyrwać obcęgami”. Obudziłam się zlana potem… 20 minut przed umówionym terminem wizyty. Na szczęście gabinet niedaleko i udało mi się spóźnić tylko 5 minut. I tak musiałam czekać, bo jakiś nieszczęśnik przede mną miał zdejmowane szwy. Opowiedziałam mojemu dentyście sen o demonicznym szwagrze. Zdziwił się, bo jego szwagier jest okulistą.

Samo wyrywanie jak to wyrywanie. Może niezbyt przyjemnie, ale poszło szybko i sprawnie. Tu przypomina mi się dowcip:

Pacjent pyta dentysty: – Panie doktorze, ile kosztuje wyrwanie zęba?

– 200 złotych.

– A ile to trwa?

– Około 5 minut…

– Bierze pan 200 złotych za 5 minut pracy?!

– Zabieg może trwać tyle, ile szanowny pan raczy sobie życzyć…

Po niecałych 30 minutach jechałam już do pracy z opatrunkiem zamiast zęba. Problemy miały się dopiero pojawić. Przez najbliższe dwa dni mówiłam, a właściwie bełkotałam jak osoba po wylewie, a odżywiałam się przez słomkę – na zmianę jogurtem i czystym rosołem. Telefony służbowe odbierałam mówiąc „Zień hobry, tu Aheksandra Whysocka-Zahnko, w schym mohe szłuszyć?”

Ząb okazał się naprawdę zębem mądrości. Przypomniał mi, jak ważne jest zdrowie. Niby każdy to wie, jednak dopiero kiedy naprawdę nie można jeść, spać, ani mówić, banał zamienia się w prawdę.

Mniej więcej po tygodniu opuchlizna zaczęła mi schodzić, a ja na nowo odkrywałam uroku swobodnego mówienia i jedzenia.

Szczęście nie trwało długo. Zaczęły bolec mnie plecy. Ból narastał i narastał. Na drugi dzień nie byłam w stanie samodzielnie wstać z łóżka, ani się poruszać bez pomocy. Ortopeda zdiagnozował ostrą dyskopatię, zapisał leki przeciwbólowe i rozkurczowe, wypisał zwolnienie na dwa tygodnie i pożegnał miłym uśmiechem. Zwolnienie zwolnieniem, ale jak tu żyć? Łazienka na piętrze, praca na 3 piętrze bez windy, wszędzie schody a do tego 2-letnie dziecko pod opieką. A tu ani nie mogę dziecka wykąpać, ani podnieść, ani przewinąć. O zakupach nie ma mowy, tym bardziej o wnoszeniu i znoszeniu wózka. Rodzina zastanawiała się, co tu ze mną począć i ostatecznie wysłano mnie z dzieckiem na Wschód, do teściowej. W ten sposób mój urlop się przyśpieszył znacząco i został urlopem zdrowotnym.

Wnioski? Wiele spraw wydaje się bardzo ważne. Jednak kiedy zawodzą sprawy podstawowe, takie jak jedzenie, spanie, chodzenie, mówienie, to nagle okazuje się, że większość „ważnych” spraw jest tak naprawdę drugo, albo i trzecioplanowa. Czasem mi się wydaje, że mój kręgosłup podstępem wymusił na mnie urlop, którego mu zbyt długo odmawiałam.

Żeby z uwagą przyglądać się własnym symptomom chorobowym, radzi Arnold Mindell, twórca psychologii zorientowanej na proces. Jego zdaniem w naszych codziennych i niecodziennych dolegliwościach może być zakodowany ważny przekaz. Tymczasem większość ludzi Zachodu traktuje swoje ciała jako mechanizmy, a choroby jako mechaniczne usterki, które należy wyeliminować. Mindell zachęca, żeby traktować ciało-umysł-ducha jako jedność, a do problemów zdrowotnych podchodzić z uważnością, zamiast łykać tylko kolejne środki przeciwbólowe.

Co mi chciał powiedzieć kręgosłup, kategorycznie odmawiając współpracy? Dla mnie, dynamicznej osoby ciągle zajętej milionem spraw, brak fizycznej możliwości poruszania się okazał się bardzo silnym sygnałem do zastanowienia. Dokąd biegnę? Czy w pośpiechu nie tracę uważności na to, co naprawdę się liczy? Czy nie narzucam sobie zbyt intensywnego tempa? Czy należycie troszczę się o swoje zdrowie?

Tak naprawdę to jestem wdzięczna mojemu kręgosłupowi za ten wcześniejszy urlop. Wygląda na to, że mój kręgosłup bywa rozsądniejszy ode mnie samej. Teraz cieszę się śpiewem ptaków za oknem, spokojem małomiasteczkowego życia, spacerami na okoliczne pola i wyprawami na targ owocowy. Plecy z każdym dniem bolą coraz mniej, a ja nabieram sił na kolejny rok wytężonej pracy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s