I znowu niedziela

W głowie „Szachinszach” (skończony) i jak zawsze wielki podziw dla Ryszarda Kapuścińskiego. Pisze tak, że czuję, jakbym z nim mieszkała w hoteliku w Teheranie, oglądała wystąpienia Chomeiniego nadawane przez irańską telewizję, obserwowała wznoszenie i upadek barykad. Czytaj dalej