Cokolwiek

w KrasnymI znowu wieczorne spacery, zaglądanie do ogródków, poświstywanie jaskółek. Podwórkowy pies wyglądający jak skrzyżowanie jamnika z wycieraczką, o wyjątkowo nihilistycznym wyrazie pyska.

Powoli kończą się książki przywiezione z Warszwy. Wieczorami przerzucam „Buddyzm” z serii Religie Świata i zasypiam przed północą.

Moja filozofia w ostatnich tygodniach: gdy dopadają cię dziwne myśli, to zrób coś pożytecznego. Cokolwiek.