Kwiatowe fatum

*TRACH* poniedziałkowy wiatr stanowczo pchnął lewe skrzydło okna i kwiatek przy moim pracowym biurku zakończył żywot śmiercią tragiczną. Nieszczególnie go lubiłam – kojarzył mi się z wyglądu z podstarzałą, ciemnozieloną ośmiornicą. Piękny może nie był, ale towarzyszył mi w pracy już od kilku lat. Teraz na parapecie zostały samotne wysuszone zwłoki drzewka szczęścia. Ponury to widok. Najwyższy czas wybrać się do kwiaciarni.