Notatki wakacyjne

Noce tak ciepłe, jakby już nigdy nie miało być jesieni. Nocne życie Warszawy dostaje się do mieszkania przez uchylone okna. Szepty, śmiechy, chichoty. Po roku nieobecności wróciła para rosyjskich muzyków, grających na przystankach rzewne kawałki. Ona na klarnecie, on przy mikrofonie. Sama nie wiem czemu, ale łzy mi się pojawiają nie wiadomo skąd, jak tylko ich słyszę. Za to zniknął gdzieś dyżurny akordeonista… może jest na urlopie. A ja wtapiam się w rozgrzany asfalt, a wieczorami długo zmywam z siebie kurz.

Marchewka, piertruszka

Ufff. Dwa dni, dwie odmiany praktyki. Siedzenie przodem do ściany, siedzenie przodem do siebie, siedzenie w rzędach. Chodzenie szybkie, chodzenie wolne. Liczenie oddechów, nie liczenie oddechów. Recytowanie, nie-recytowanie. Milczenie, mówienie. Marchewka, pietruszka.

Na twarzy błądzi uśmiech.