Po omacku

Z pędzlem
Z pędzlem

Pierwszy raz od lat (od szkoły podstawowej?) miałam dziś w ręku pędzel i farby. Okazja – 3. urodziny Mateusza, syna mojej przyjaciółki. W mojej rodzinie artysta siedział na artyście. Może stąd przekonanie, że ja nie mam zdolności. Stąd może ta dziwna panika, kiedy przyjaciółka zaproponowała, że da mi pędzel i kartkę. Po chwili wahania wzięłam ten pędzel i spędziłam niezwykłe 40 minut na zabawie kolorem. Wyprawa do innego, nowego świata. Wielka radość.

Kolejny szok: Ilona pokazuje mi swoje skrzypce i pyta, czy nie chciałabym spróbować zagrać? Nieśmiało i niezręcznie biorę instrument do ręki. Nie wiem gdzie się trzyma smyczek, gdzie się gra. Gdy wydobywam z biednych skrzypiec pierwsze jęczące, nieporadne dźwięki czuję wielką radość. Zawsze myślałam, że jestem głucha jak pień. Może jestem, może nie jestem. Jedno jest pewne – muzyka może przynosić mi wielką radość. I tak odkrywam kolejne obszary „sztuki”. Trochę jak dziecko – niezdarnie, ale z pasją i radością.

A mówią że głupota nie boli

Emilka stawia swoje pierwsze kroki w przedszkolu. Na razie są to krótkie zajęcia raz w tygodniu, ale i tak matczyne serce pęka mi z dumy, a oczy podejrzanie wilgotnieją, kiedy widzę, jak moja latorośl uczy się wierszyków, lepi z plasteliny i bawi się w „Balonika”. Czuję się prawie tak, jakby już zdawała maturę…

A ja się zdecydowanie nie popisałam, gubiąc teczkę z BARDZO WAŻNYMI DOKUMENTAMI. Czytaj dalej

Popęd naukowy

Coraz głębsza jesień. Wracają sny. Dwie noce temu byłam na Wydziale Historycznym. Błąkałam się po pustych korytarzach, szukając zajęć z historii starożytnej. W końcu trafiłam na jakieś inne zajęcia. Tematem były różne uwarunkowania rozwoju człowieka – biologiczne, społeczne, historyczne, psychologiczne. Wykładowca zapytał mnie, które z tych uwarunkowań jest najważniejsze? Odpowiedziałam: „człowiek to coś więcej” i obudziłam się.

Czytaj dalej