Stalowe ramiona

Były wiele lat. A teraz ich nie ma. Mówię o gulach zbitych mięśni na ramionach. Sztywne, bolesne i zmieniające sylwetkę. Jeszcze dwa miesiące temu były z całą pewnością. Po całodziennym warsztacie tańca czułam się, jakby mi czołg po plecach przejechał. Znajomy poradził, żebym spróbowała to napięcie „przetańczyć” i w tańcu szczególną uwagę zwracała na ramiona. Ale jak tańczyć ramionami? Dla osoby spiętej w tym rejonie to szczególnie trudne wyzwanie! Próbowałam jednak jak umiałam. To napięcie w ramionach traktowałam jako „balast”, ważną przeszkodę dla dalszego rozwoju. I tańczyłam. Z dnia na dzień, z tygodnia na tydzień było coraz lepiej. Coś powolutku, niezauważalnie topniało. Aż do wczorajszego masażu Lomi Lomi. Efekty poczułam dopiero następnego dnia. Dotykam ramienia… a tam jakoś dziwnie miękko i delikatnie. Nie ma. Nie ma moich kamiennych stalowych ramion, które uważały, że wszystko i wszystkich uniosą.