Zimowe notatki

Ulubiony czas – godzina między 23:30 a 00:30, kiedy owinięta szczelnie w kołdrę czytam rosyjskie kryminały. Ale ostatni kryminał wczoraj się skończył, a ja postanowiłam sobie, że nie będę pożyczać kolejnego przez co najmniej miesiąc. Ech. W dodatku doszczętnie się zepsuł młynek do kawy.

Sny niespokojne. Snuję się po zapuszczonych kamienicach pełnych pajęczyn, krzyczę na ludzi albo oni krzyczą na mnie.

Kupiłam najnowszą „Politykę” dla artykułu o niemocy twórczej wśród pisarzy (s. 70, polecam). Poza tym staram się jak najmniej wiedzieć o tym, co się dzieje.

Miła dziewczyna mówiąca ze wschodnim akcentem robi w pobliskiej aptece badania skóry. Dziś popatrzyła na moją twarz swoim magicznym urządzeniem i orzekła „poważne odwodnienie”.

W pracy zamiast kawy pijam ostatnio w ilościach przemysłowych herbatę malinowo-jeżynową z dodatkiem syropu malinowego.