Wdech-wydech

Nowe baletki – tym razem ze skóry, a nie z materiału. Różnica totalna – wreszcie przestały mnie boleć łydki od tańczenia! Dziś pierwsze zajęcia męskich „Rytmów życia”, grupy choreoterapeutycznej dla mężczyzn uzależnionych i DDA. Po raz kolejny mogłam się przekonać, że taniec naprawdę uzdrawia, a bycie świadkiem procesu uzdrawiania to przywilej, za który jestem ogromnie wdzięczna.

Piątkowa superwizja u Tomasza Teodorczyka pokazała mi, że wciąż mam zbyt małe zaufanie do siebie. Może lepiej mieć zbyt małe zaufanie do siebie niż zbyt duże? Chociaż pewnie obie skrajności są szkodliwe.

Mało piszę ostatnio, tak wiem. Po prostu są okresy pisania i nie-pisania. To tak, jak wdech-wydech, dzień-noc.

3 uwagi do wpisu “Wdech-wydech

  1. A ja przez wiele lat udawałam, że jestem ogromnie pewna siebie, a w środku byłam trzęsącą się osiką. Od siedmiu lat zmieniam ten stan rzeczy. Idzie krok po kroku – od pierwszego, do dwunastego chi chi chi…

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s