Złudzenia

Zachciało mi się niebieskiego. No i mam nowy strój do tańca, który w jakiś sposób obrazuje przejście na nowy etap rozwoju (najpierw był czarny, potem czarno turkusowy, a teraz czarno-niebiesko-zielony).

We śnie klatka schodowa rodziców zmienia się w secesyjną katedrę.

Na jawie połykam kolejne książki Irvina Yaloma.

W międzyczasie konfrontuję swoje wybujałe ideały z rzeczywistością. Dziś na przykład byłam na warsztacie, który miał być warsztatem nad warsztatami, a okazał się lekcją, jak warsztatu nie należy prowadzić. Owszem, nauczyłam się bardzo wiele, ale trochę żal tych rozwianych złudzeń.

Złudzenia są przyjemniejsze, ale „prawda” ciekawsza.