Urywki z ostatnich dni

Dni upływają pod znakiem zmęczenia i działania „na rezerwach” energetycznych.

W piątek superwizja, która stała się nie wiadomo kiedy ważnym momentem miesiąca. Kawa latte i rogalik (zestaw za 4,99, który kupuję w kiosku na stacji metra), pielgrzymka na ulicę Filarecką i potem intensywna godzina wglądu w to, co robię.

Czytaj dalej