Czy jest życie przed śmiercią?

Niedawno zaczęłam prowadzić konsultacje z twórczego myślenia, a dokładniej z przełamywania twórczego kryzysu. Tymczasem, o ironio, siedzę od dłuższego czasu przed pustym ekranem (kiedyś napisałabym: czystą kartką) i trudno mi napisać cokolwiek. Lekarzu, lecz się sam…

Podstawowa trudność polega na tym, że jutro o 8:30 moja babcia ma poważną operację wycięcia nowotworu. Nowotwór nosi symbol G1 (nazywamy to w rodzinie g***o prima sort), co oznacza, że ma najniższy stopień złośliwości. G1. G1. G1. Gie-Jeden. Brzmi jak nazwa tajemniczej planety z opowiadania Stanisława Lema. Albo nazwa autostrady. Albo kryptonim tajnego agenta, coś jak J-23. Albo nazwa formularza w urzędzie. Albo oznaczenie na parkingu podziemnym. Ale tak naprawdę, to nie umiem sobie wyobrazić kim albo czym jest ten tajemniczy, żarłoczny G1. Czytaj dalej