Podróż za morze

Pierwszy raz od wieków (wiek = 4-5 lat) rezerwuję sobie nocleg w hostelu. Podróż do nie tak znowu dalekiego miasta wydaje mi się wyprawą na koniec świata. Ot, jak się zasiedziałam w swojej Warszawce… Wybieram się na wieczór 5. rytmów z Jonathanem Horanem, więc może rzeczywiście podróż okaże się znacznie dalsza, niż wskazywałaby na to liczba kilometrów. Z radością myślę o hostelowej atmosferze, a nawet o zrywaniu się bladym świtem na pierwszy ekspres do stolicy.

Oprócz tańczenia, mam w planie odwiedziny w poznańskim Monarze, gdzie prowadzone są zajęcia z terapii tańcem dla uzależnionych i współuzależnionych. Chcę napisać o tym artykuł do jednego z zaprzyjaźnionych czasopism.

Napiszę? Napiszę.