Niby proza, a jednak poezja

Spakowałyśmy dziś z Emilką zielony plecak i wybrałyśmy się na wyprawę do kina. Była jazda tramwajem, jeżdżenie po ruchomych schodach, chrupanie różnych niezdrowych rzeczy, seans „Jak wytresować smoka”, a na koniec grillowany dorsz z ryżem i kiszoną kapustą. Film trochę straszny, jak ma się 3 lata, ale można wytrzymać (jeśli mama trzyma za rękę). Okulary 3D za duże na małą główkę. Ale to przecież nie chodzi o żadne 3D, tylko o WYPRAWĘ, prawda?

Edukacja przez "sztukę"

Wzięłam się też w końcu za bardziej przemyślaną edukację „sedesową”. Doświadczenia ostatnich miesięcy pokazały jasno, co NIE DZIAŁA:

– ględzenie

– prawienie kazań

– grożenie

– obrażanie się

Dziś zaczęłam stosować nową metodę (a la Super Niania). Na lodówce zawisła tablica magicznych punktów. Za każde skuteczne użycie sedesu 1 lub 2 magiczne punkty. Po zebraniu 10 punktów nagroda specjalna do wyboru (wyprawa na karmienie kaczek, wyprawa na daleki plac zabaw, wspólne układanie bajek etc.)

I wiecie co, okazuje się, że nagrody są naprawdę skuteczniejsze od kar! I myślę, że to nie dotyczy tylko wychowywania dzieci.

3 uwagi do wpisu “Niby proza, a jednak poezja

  1. „Była jazda tramwajem, jeżdżenie po ruchomych schodach, chrupanie różnych niezdrowych rzeczy(…)”
    Nasunęło mi się takie skojarzenie, że rzeczy ważne w wyprawach z dziećmi, to są rzeczy ważne dla nas jako dzieci…

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s