Karawana jedzie dalej

Moja pamięć jest dziurawa jak sito. Nie wiem, co robiłam o tej porze kilka dni temu. Nie pamiętam dokładnie minionych świąt Bożego Narodzenia. Są jednak takie daty, których nie zapomnę do końca życia. Tak będzie z 10 kwietnia 2010 r. To już wcześniej był dla mnie ważny dzień. W tę sobotę i niedzielę prowadziłam swój warsztat dyplomowy, będący zwieńczeniem 2-letnich studiów podyplomowych. Czekałam na te dni z napięciem. Nawet pozwoliłam sobie w chwili słabości na internetową wróżbę z kart tarota. Wyszła mi karta oznaczająca tragedię. Śmiałam się z tego, bo wiedziałam że jestem dobrze przygotowana do zajęć, że kocham i potrafię to robić. Jaka tragedia może się przytrafić?

Okazało się, że tragedia przyszła z zupełnie innej strony. To zabawne, że jeszcze tydzień temu „tragedia” to było dla mnie jakieś potknięcie na moim warsztacie… Teraz jestem dumna z tego, że w takiej sytuacji zdałam swój egzamin na lidera. Skoro potrafię poprowadzić zajęcia w obliczu narodowej tragedii, to już niczego się nie boję, jeśli chodzi o pracę z ludźmi. Chociaż w momencie gdy piszę te słowa wiem, że jeszcze niejedną „dyplomową” próbę postawi przede mną życie.

Tłumy na ulicach, tłumy na forach i portalach społecznościowych. W obliczu tragedii więzy łączące jednostkę ze wspólnotą odżywają na nowo. Tak w każdym razie było ze mną. Chwilowe? Ja wierzę, że taki wstrząs musi pozostawić trwałe ślady, chociaż trudno powiedzieć, co dokładnie się zmieni.

Na Facebooku Arnold Mindell, twórca psychologii zorientowanej na proces i propagator „głębokiej demokracji” pisze:

„Płaczę słuchając wiadomości. Ludzie rządzący Polską giną w katastrofie. Lecieli na obchody upamiętniające zbrodnie II. Wojny Światowej przeciwko swojemu narodowi. Przypadek? Być może, ale niezwykle znaczący. Wspominanie przemocy jest ważne, ale nigdy nie wystarczające. Historia żyje, gdy się o niej myśli. Świat potrzebuje waszej pomocy! Trzeba przetworzyć wszystkie role: dobre i złe, żeby zmienić stare wojenne schematy w dynamiczne związki. Róbcie to, jak potraficie najlepiej…”

(przekład mój, więc z pewnością daleko mu do doskonałości AWZ)

Tak, może rzeczywiście to nie tylko my potrzebujemy pomocy świata, ale również świat potrzebuje nas. Dlaczego znowu odgrywamy rolę Chrystusa narodów? Chociaż jak się przyjrzeć różnym wydarzeniom i państwom na świecie, to jest wielu, bardzo wielu tych Chrystusów z krzyżami na plecach. Czasami świat wydaje mi się jedną wielką krwawiącą raną. Jedna z uczestniczek mojego warsztatu powiedziała „jestem częścią różnych społeczności, jedną z nich jest moje państwo”. Do mnie też dotarło, że jestem częścią swojego państwa i chyba pierwszy raz odczułam je nie jako administracyjny twór, ale jako rodzaj żywego organizmu, który został poważnie zraniony!

Na ulicach Warszawy już parę godzin po tragedii, niczym grzyby po deszczu wyrosły liczne stoiska ze zniczami, kwiatami, flagami. Pierwsza, nieco zgryźliwa myśl: „może część życia politycznego umarła, ale kapitalizm ma się dobrze…” Druga myśl, że to dobrze. Może krach gospodarczy połączony z krachem politycznym wyglądałby bardziej spektakularnie, ale przecież wcale nam tego nie potrzeba. W żałobną niedzielę tłok był nie tylko przed Pałacem Prezydenckim i w kościołach, ale również w kawiarniach, lodziarniach, knajpach. Ludzie w obliczu śmierci chcą być razem, chcą żyć. To dobrze.

W poniedziałek do redakcji „Gazety Ubezpieczeniowej” przyszły kondolencje od redaktora naczelnego rosyjskiego miesięcznika ubezpieczeniowego „Russki Polis”:

„Szanowni przyjaciele, Jak większość obywateli Rosji, byliśmy zszokowani, gdy w okropnej katastrofie pod Smolenskiem zginęło wielu ludzi, w tym prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Lech Kaczyński, jego żona i dziesiątki wybitnych Polaków. Wszystkim Polakom składamy szczere kondolencje i zapewniamy o naszym poparciu. W sposób mistyczny ta straszliwa tragedia łączy się ze zbrodnią katyńską, która długo dzieliła narody naszych krajów. I teraz, gdy ta przeszkoda nareszcie zacięła się odchodzić w przeszłość, mamy przeżyć nową ciężką próbę. Ubolewamy razem z całą Polską. Niech Pan Bóg da wam odwagę, a tym, którzy zginęli, wieczny pokój”

U mnie te słowa wywołują łzy wzruszenia, ale nie u wszystkich. Jeden z czytelników naszego newslettera napisał:

„Po co mi przysyłacie jakieś bełkoty od Russkiego Polisa?! Po co mi to? 70 lat kłamali w sprawie Katynia i nadal kłamią! Piszą tak, bo dokonali zamachu i teraz wstyd przed całym światem. Nie ulegajcie ruskiej Putinowskiej propagandzie – chyba że jesteście komuchami lub zakłamanymi peowiakami. A wtedy won ode mnie!”

W pierwszym odruchu skasowałam ten list, pełen (w moim odbiorze) złości i nienawiści. Potem zdałam sobie sprawę, że chyba chciałabym „skasować” ludzi którzy reprezentują ten sposób myślenia. Ich jednak nie da się „skasować”, co więcej takie „kasowanie” wcale nie musi mieć dobroczynnych skutków dla debaty publicznej, ani w ogóle dla nikogo. Zastanawiam się, jakie osobiste albo rodzinne doświadczenia mogły wywołać taką nienawiść? Jaka jest historia tego człowieka i jego rodziny? Znacznie łatwiej wymieniać się obelgami dotyczącymi swoich światopoglądów, niż słuchać uważnie swoich historii.

Przeznaczenie cały czas zagląda mi przez ramię. Gdy oddawałam klucze do fundacji ISKRA, w której prowadziłam swoje warsztaty, dowiedziałam się, że grozi jej zamknięcie. Fundatorce zależy na działalności skierowanej do samotnych matek, a nie ma osoby, która mogłaby sie tym zająć. Nie wiem co mnie podkusiło, ale natychmiast powiedziałam, że chętnie poprowadzę warsztaty i grupę rozwoju osobistego dla samotnych matek. Trzeba będzie napisać projekt o dofinansowanie, ale czemu nie?

Wielkie sprawy wielkimi sprawami, ale pewne rzeczy się nie zmieniają. Internet się psuje, warczymy na siebie z ludźmi o drobiazgi. Zdążyłam się dwukrotnie pokłócić (i pogodzić) z mężem w sprawie polityki marszałka sejmu, popsuć redakcyjny komputer i nawarczeć na przyjaciółkę przez telefon. Psy szczekają, karawana jedzie dalej.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s