W skrócie

W czwartą rocznicę ślubu zimno i deszcz raz lejący, raz siąpiący. Uśmiechamy się do siebie. Wspólny obiad w rosyjskiej knajpie razem z Emilką, wszyscy jemy na zmianę ze swoich talerzy, jak jakieś prymitywne plemię. W ogóle udany tydzień. Randka z tatą z okazji Dnia Ojca. Listonosz z najnowszym numerem kwartalnika „Arteterapia” z moim tekstem w środku. Dwa dobre scenariusze warsztatów. I najlepsze – ośmiogodzinny sen! Tak, doszłam już do tego etapu przemęczenia, że największą z możliwych przyjemności jest dla mnie spokojny sen.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s