Czas

Październik, październik i nie ma października. Jak to było w tej starej piosence upływa szybko życie, jak potok płynie czas… W kieszeniach kurtki noszę suche liście, kasztany i żołędzie, które pracowicie zbiera Emilka podczas jesiennych spacerów. Wszystko wskazuje na to, że opuściły nas na razie zapalenia gardeł, oskrzeli i uszu. Możemy swobodnie oddychać. W nocy pojawiają się nawet od czasu do czasu jakieś sny.

Zaczęły się studia. Zjazdy w przedszkolu na Powiślu. Siedzimy na materacach w atmosferze dalekiej od akademickiej i wyrabiamy dziwaczne rzeczy, jak to w psychologii zorientowanej na proces. Kolejny zjazd będzie poświęcony pracy ze snem. To piękne!

Mniej czytam, głównie „służbowo”, ale to piękna służba („Living alchemy. Creative spirit in process” Jan Dworkin). Mniej piszę. Taki jesienny czas.

Jedna uwaga do wpisu “Czas

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s