Szzzzzzzzzzzzzzz

Szzzzz szzzz szzzzz szumi zmywarka. Trrrk trrrrk trrrrk drżą szyby w oknach, kiedy przejeżdża ostatni nie-nocny autobus. Szeleszczą klawisze. W ciele przyjemne wyczerpanie. Do snu „Dwanaście stacji” Tomasza Różyckiego i parę łyków czerwonej herbaty, która wystygła już dawno temu. To ważny tydzień ważnych pytań wypowiadanych na głos. Ważny tydzień małych i dużych spraw.

Sens życia

Randka z tatą u Bliklego. Ceny ciastek przekraczają pułap absurdu i to absurdu powiększonego o dodatkowy 1% podatku VAT. Kelner pojawia się z rzadka i z zasady nie zagląda na salę, dopóki nie musi. Ale i tak lubimy to miejsce. Nasze twarze nie raz odbijały się w tamtejszych lustrach, a czapki spadały z drewnianego wieszaka na podłogę. Przychodzi taki moment, że mam ochotę rozmawiać z najbliższymi wyłącznie o sensie życia.

Listonosz przywiózł długo wyczekiwaną paczkę z Londynu. A w niej: „Path Made by Walking. Process Work in Practice”, „Art Therapy for Groups. A handbook of themes and exercises”, „Movement Medicine” i „The Expressive Arts Activity Book”. Nowy przypływ myśli, przypływ pomysłów i oczywiście przypływ marzeń.