Wietrze wiej

Wiatr szaleje. Dzwonią szyby w oknach, trzeszczą futryny. Warszawska wątła zieleń potrzebuje wody z nieba. A ja naprawdę się cieszę, że w ten weekend nie mam nic do roboty oprócz oglądania bajek z dzieckiem i czekania na ewentualny koniec świata. Uśmiechają się do mnie różne książki i cieszy perspektywa tańca w przyszłym tygodniu. Tak, dobrze że ten tydzień już się prawie skończył. Kupiłam sobie jasny świetlisty kostium godny nawiedzonej wiosennym duchem pani dyrektor. Jeszcze marzą mi się jasne buty i jasny płaszcz. W kolorze lnu, słomy, wiejskiej drogi i babiego lata.

Jedna uwaga do wpisu “Wietrze wiej

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s