Chroniczny syndrom znerwicowanego drwala

Tonę w morzu niekończących się list spraw do zrobienia, załatwienia, napisania, omówienia, wydzwonienia. Poziom mojego zorganizowania jest nędzny, a poziom energetyczny jeszcze nędzniejszy. A może jestem zbyt wymagająca wobec siebie? Być może wystarczy wprowadzić tylko kilka drobnych poprawek, a będzie znacznie lepiej? Ostatnio cierpię na chroniczny syndrom znerwicowanego drwala. Rąbię, rąbię, rąbię i tak jestem zajęta rąbaniem, że nie starcza czasu na ostrzenie siekiery.

Jutro wyjmuję z szafy płytę Briana Tracy „Strategie zarządzania czasem„. Słuchałam tego nagrania w wersji angielskiej jeszcze w liceum, ucząc się w ten nieco dziwaczny sposób angielskiego. Dam znać, czy pomogło tym razem.

A na odtrutkę po pragmatycznym Brianie, bardzo niepragmatyczny Tiziano Terzani i „Nic nie zdarza się przypadkiem„. Bo czy ten cały szaleńczy pośpiech nie jest w gruncie rzeczy pomyłką? W gruncie rzeczy nie ma się czym tak bardzo przejmować.

A na deser „Karolcia” czytana wspólnie z Emilką i pisanie listu do Swiętego Mikołaja. Przydałby się też listopadowo-grudniowy spacer i więcej powietrza. Zdecydowanie więcej powietrza!

Wy sobie, ku***, nie myślcie

Wieczór spędzony na gali AVIVA. Gośćmi honorowymi byli Wojciech Pszoniak i Urszula Dudziak. Sala pełna bardzo vipowatych VIP-ów, szampan, karczochy, Marcin Prokop i paraolimpijczycy. Ciekawa zbieranina. Wojciech Pszoniak robił na tym tle wrażenie przybysza z obcej planety, Urszula Dudziak również. I bardzo mi się ta planeta podobała.

Najbardziej utkwiły mi w pamięci dwie historie. Wojciech Pszoniak opowiadał o tym, jak zdawał egzaminy na warszawską Akademię Teatralną. Komisja oblała go. Największe sławy polskiego teatru orzekły, że Pszoniak nie ma wrażliwości, za to ma wadę wymowy i brak talentu. Na to Pszoniak wykrzyknął „Wy sobie, ku***, nie myślcie, że ja nie zostanę aktorem!”. I został. Jednym z najwybitniejszych.

Druga historia dotyczy pobytu Urszuli Dudziak w Nowym Yorku. Miała tam trzech kolejnych „coachów” od śpiewania i każdy z nich orzekł, że ma złą emisję głosu i generalnie nie powinna śpiewać w ogóle. A ona stwierdziła, za Frankiem Sinatrą, że będzie śpiewać, aż się nauczy. I śpiewa już 40 lat. Nota bene chciałabym TAK wyglądać, kiedy będę miała 68 lat…

Nie dajmy sobie zabierać marzeń, nawet kiedy po drodze musimy się przeciwstawiać wszystkim wielkim autorytetom tego świata.

Spokojnie jak na wojnie

Skończyłam oglądać 5-godzinne seminarium Briana Tracy o kryzysie. Uff! Dziś najbardziej utkwił mi w głowie wątek lęku. Lęk hamuje wyższe funkcje umysłowe, uniemożliwając logiczne myślenie. Działając pod wpływem lęku wybieramy jedną ze skrajności: agresję lub depresję. Dlatego tak ważna jest umiejętność zachowania zimnej krwi w kryzysowej sytuacji. Spokój oznacza skuteczniejsze, mądrzejsze działanie i szybsze przezwyciężenie trudności. Dodam od siebie, że spokój jest też generalnie przyjemniejszy. A więc – tylko spokojnie!