Hymn do niepoważności

Skończyłam wspaniały „Dziennik” Pilcha (napisać, że wspaniały, to nic nie napisać). To pierwsza od wielu miesięcy książka przekraczająca 400 stron, którą udało mi się przeczytać. Powoli wracam do formy i być może nie grozi mi jednak stopniowe zidiocenie. Poza tym byłyśmy z Emilką na Nocy Muzeów i „Podróży na tajemniczą wyspę” w kinie. Aktywny, słoneczny weeked. W takie weekendy czuję się tak, jak bym znowu miała 12 lat, plecak pełen książek i głowę pełną marzeń. I była raczej niepoważna.

PS Nie ma jak gorąca czekolada i szarlotka na obiad.

Jedna uwaga do wpisu “Hymn do niepoważności

  1. zróbmy sobie piknik, jak wrócę:)
    ja niedzielę przeleżałam na leżaku na świeżym powietrzu, bawiąc się trochę z kotami i jedząc gofry. czułam się podobnie „niepoważnie” – jak naprawdę mała dziewczynka. ale to oczyszcza!

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s