Róża

Mgliste poranki, słoneczne popołudnia i coraz chłodniejsze noce. Pełnia warszawskiej jesieni. Jedziemy dziś na grób babci Emilii i Józia. To dobra okazja do krótkich rozmów o wieczności z Emilką. – Dlaczego zmarli nas widzą, a my nie widzimy ich? – pyta mnie Emilka, a ja nie bardzo wiem, jak na to uczciwie odpowiedzieć. W końcu mówię, że nie wiadomo do końca jak to jest z tymi zmarłymi. Ja czuję, że babcia w jakimś sensie jest ze mną. Nawet jeśli to tylko (aż) sens genetyczny. Jest też tylko (aż) w mojej pamięci. – EmilKo, nie wiem czy babcia nas widzi, ale wiem na pewno, że jest w twoim imieniu, w twoich lekcjach pianina, w wieczornym czytaniu książek, w Twojej samodzielności i w obrażaniu się też.

Emilce takie wyjaśnienie wystarcza. – Kupmy dziś babci Emilce najpiękniejszą różę!

Kupimy, oczywiście.

Jedna uwaga do wpisu “Róża

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s