Szarańcza

Obrazek

Siedzę nad pustym kubkiem po kawie zimowej (mleko, miód, mielony cynamon wchodzący między zęby). Niedzielne śniadanie we Wrzeniu Świata kosztuje już 24 złote. Nawet w modelu „jesz ile chcesz” to za dużo, jak na moje poczucie przyzwoitości jadania na mieście. Ale amatorów z mniejszymi skrupułami nie brakuje. Z konsekwencją szarańczy konsumują kolejno jajecznicę, wędliny, sery, pomidory, pikle i inne dobra wyłożone na bufecie. Dokładki, dokładki, potem jeszcze miód, płatki z mlekiem, sałatka grecka, jogurt niskotłuszczowy, na koniec odrobina humusu. Powstają szatańskie międzykulturowe mieszanki śniadaniowe, których nikt zdrowy na żołądku nie strawi bezkarnie. Raczej. 

W tle tego śniadaniowego spektaklu bluesowe kawałki i rytmiczne uderzenia widelców o talerze, łyżeczek o spodki i zębów o zęby.