Powroty

Książki spakowane, kredki zaostrzone – po trzytygodniowej przerwie Emilka wraca do szkoły, a my wszyscy do czegoś na kształt normalności. Ostatnie tygodnie przeżyte w trybie awaryjnym mocno nadwyrężyły moją energię.

Pięć dni spędzone w szpitalu dziecięcym przy ul. Kopernika wydają się epizodem z jakiejś książki („Czarodziejska Góra”?), a nie realnym wspomnieniem. To dziwaczne, ale jest dla mnie coś fascynującego w szpitalnym życiu. Ustalony rytm obchodów, zabiegów, posiłków, symptomów. Szpitalne znajomości, które w innych warunkach nie miałyby szansy zaistnieć. Dobrze rozumiem, czemu Hans Castorp porzucił obiecującą karierę na rzecz magicznego świata sanatorium w Davos. Jakaś moja część również chętnie wybrałaby świat białych ścian.
Tymczasem nastał listopad. Ulewny deszcz zalał okoliczne skwery i trawniki, wzmagając zapach ziemi i gnijących liści. Lubię ten zapach – to kolejne moje dziwactwo. Na codziennym porannym spacerze z psem obserwuję pogłębiającą się każdego dnia jesień. Wrzesień, październik i listopad to moja ulubiona część roku. Wtedy najlepiej mi się śni i czyta książki.

2 uwagi do wpisu “Powroty

  1. Oj tak, zdecydowanie sanatorium z Czarodziejskiej Góry jest polecane. I rozmowy z Settembrinim, Naphtą i nawet trzaskająca drzwiami Kławdia Chauchat. Ten hotel tam wciąż istnieje. Trochę odwagi, żeby przeputać całą pensję na dwa dni pobytu, ale co tam. Ja już od jakiegoś czasu marzę o cichym skoszarowaniu z posiłkami do pokoju, nie, na taras z widokiem na góry, może być morze.
    Dobrze, że juz wszyscy zdrowi. ucałowania Wiewióra

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s