Smutne losy Mikołaja

Święty Mikołaj miał około 25 cm wysokości i składał się z czekolady, przeważnie mlecznej z niewielką domieszką białej.

W Wigilię postanowiłyśmy z Emilką, że Mikołaj jest zbyt ładny, żeby go ordynarnie zjadać. Ma pełnić raczej funkcje dekoracyjne, przypominając nam o świętach. Poza tym postanowiłyśmy, że nie będziemy się opychać czekoladą jak zwierzęta. Tere fere.

Mikołaj najpierw stracił tyłek. Zjadła go ukradkiem Emilka, metodycznie przesuwając się w kierunku lędźwi, łopatek, ramion. Ja – oczywiście również ukradkiem – schodziłam niżej – uda, kolana, łydki. W okolicach 4 stycznia Mikołaj nie był już w stanie stać samodzielnie i trzeba było oprzeć go o wazon. Nie mogąc patrzeć na jego coraz mniej foremną postać, zeżarłam (nie zjadłam, tylko właśnie z e ż a r ł a m) świętemu kostki i stopy, wychodząc już z ukrycia. Sprowokowana przeze mnie Emilka, zjadła większość prawej ręki, a potem również brzuch.

Zostało nam jeszcze kilka fragmentów – między innymi brodata twarz, czapka, spory kawałek lewej ręki. Uporamy się z tym najpóźniej w Trzech Króli i będziemy mogły przejść do kolejnej fazy realizacji noworocznego postanowienia o ograniczeniu spożycia słodyczy.

Czego i wam, drodzy czytelnicy i drogie czytelniczki życzę!

wpid-2015-01-05-19.27.49.jpg.jpeg

2 uwagi do wpisu “Smutne losy Mikołaja

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s