Na wszelki wypadek

– Przyjeżdżać do Sopotu na dwie godziny to skandal! – Mówi Paweł. Gdy zadzwonił, biegłam właśnie ulicą Trzeciego Maja w stronę plaży. – Nie na dwie, tylko na pięć – odpowiadam, bo od wszelkich skandali zawsze starałam się trzymać możliwie daleko. Na wszelki wypadek.

Paweł w Sopocie miał być następnego dnia. Ale mnie to wcale nie dziwi. Piękno naszej relacji polega właśnie na tym, że on zawsze przyjeżdża gdzieś, skąd ja właśnie odjechałam. Na przykład ożenił się tylko chwilę przed tym, jak ja się właśnie rozwiodłam. Ten brak synchroniczności sprawia, że z Pawłem mogę zupełnie bezpiecznie rozmawiać na takie tematy, na które nie rozmawiam z osobami, które są w Sopocie tego samego dnia, co ja. Na wszelki wypadek.

Piszę „Paweł”, ale może powinnam raczej napisać „przyjaciel”. Teoretycznie brzmi bardziej abstrakcyjnie. Ale już widzę minę mojej mamy, gdy piszę o tym, jak dzwoni do mnie „przyjaciel”. Gęsto bym się musiała tłumaczyć, oj gęsto… Bezpieczniej chyba będzie „znajomy”. Ale tutaj z kolei widzę minę przyjaciela, gdy przeczyta o „znajomym”. Też się trzeba będzie tłumaczyć. Niedobrze. Więc jest Paweł. Tutaj z kolei wkraczają znajomi, którzy zaczną się zastanawiać, czy to któryś ze znanych im Pawłów, czy jakiś inny. Więc może pseudonim – dajmy na to „Dawid”, żeby się trzymać klimatów biblijnych. Zdaje się, że nie mam wśród znajomych na Facebooku żadnego Dawida. Świetnie, witaj Dawidzie! No tak. Ale co na to Paweł, że przypisuję jego słowa i zasługi jakiemuś Dawidowi? Co na to przyjaciele (przyjaciółki właściwie), że mam jakiegoś przyjaciela Dawida, o którym nigdy im nic nie wspominałam? Co na to rodzina, co na to społeczeństwo, kościół katolicki?

No dobrze, przyznaję się. Nie znam żadnego Dawida. Nikt do mnie nigdy nie dzwonił. Ja w ogóle nie mam telefonu. A jak bym miała, to bym nie odbierała. Na wszelki wypadek.

Peregrine Heathcote

4 uwagi do wpisu “Na wszelki wypadek

  1. Na wszelki wypadek napiszę, że wolę Dawid niż Goliat. Ale najlepiej właśnie Paweł. A jeszcze lepiej Paweł przyjaciel, choć nie wiem, jak bardzo gęsto musiałabyś się tłumaczyć swojej mamie. Znajomy w każdym razie wsadź sobie gdzieś. Na to już za późno:).
    Skandalu w Sopocie faktycznie nie było. Byłem dzień po i nikt nie narzekał. Poza mną, że za krótko byłaś. Następnym razem przedłuż pobyt, to wzniesiemy toast za przodków. I może napiszemy coś razem na temat lub nie na temat.

    Pięknie piszesz o pięknie naszej relacji;). Upubliczniasz nas, o rety…

    Polubienie

    1. Co na to Kościół katolicki! Dobre 🙂
      Na wszelki wypadek nie napiszę, że spędzam z Twoją historią od 2009 r. całe święta wielkanocne. Jutro pewnie zakończę, bo jestem już w styczniu 2015. A szkoda, że zakończę, bo zostałabym z Twoją pisaniną przez całą Oktawę 🙂

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s