Wszystko czyli nic

Cudowny ten mój kącik małej hedonistki – z fotelem, podnóżkiem, lampką i szumem wody z fontanny. Mogę poczuć swój tak bardzo dziś ciężki i przeziębiony ciężar, mogę wąchać swoje nadgarstki pachnące śliwką, żywicą, mchem i solą morską. Mogę słuchać ballad Okudżawy i zastanawiać się, jak bardzo mi zmarzną łydki podczas wieczornego spaceru z psem. Mogę marzyć, ile to ja jutro przebiegnę i jak znowu będę się szeroko uśmiechać. Mogę na przemian chować i wyjmować zimowe płaszcze i kapelusze. Mogę raz na zawsze rezygnować ze złudzeń, równocześnie robiąc przestrzeń na nowe. A potem mogę spać bardzo, bardzo długo, na wszelki wypadek zapominając wszystkie sny. Tak, pięknie pachnie ta śliwka.