Z Rachmaninowem

– Naprawdę przyszłaś tak zupełnie sama do filharmonii? To smutne. – Mówi znajoma. – Nie sama, tylko z Rachmaninowem. A smutne by było, gdybym przyszła z Wagnerem, albo, nie daj Boże, z Mahlerem. A tak,  gdy Rachmaninow przygotowuje się do koncertu, ja mogę sączyć herbatę jaśminową i delektować się jedynym w swoim rodzaju pokazem filharmonijnej elegancji. Tego nie zobaczycie w Vogue ani na Fashion TV, to tylko w Warszawie w wybranych teatrach, operze i filharmonii właśnie. Międzypokoleniowa i międzyklasowa wizja piękna i stylu. Dzianinowe kreacje, do tego złote sandałki lub szpilki do nieba, tapiry, trwałe, koronki, kokardy, bluzy sportowe, kabaretki – szalone warszawskie fusion, które wciąż czeka na swojego portrecistę. Kicz w takim stężeniu staje się sztuką, która zachwyca różnorodnością i śmiałoscią w łamaniu kanonów.
A potem Rachmaninow bierze mnie pod rękę i przestaje być ważne, kto jak wygląda.

rachmaninoff
Siergiej Rachmaninow

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s