Pozdrowienia z izolatki

Za nami deszczowo-śniegowa Wielkanoc – zmienna, strasząca to gradem, to wiatrem, to kilkoma grzmotami. A w tle mocna żółć forsycji, świeża zieleń żywopłotów i chmury odbijające się w głębokich kałużach. To już kaprysy wiosny, a nie ostatki zimy.

Wszyscy goście pojechali, a my z Emilką leniwie dojadamy ostatnie resztki z lodówki. Ja: czosnek, barszcz, ryba po grecku, jabłka. Emilka: kakao, grzanki, tuńczyk w puszce. Razem: ryż dmuchany, pistacje, jajka niespodzianki.  W tle lecą Muminki, kukiełkowe z lat 70. I wszystko byłoby pięknie, gdyby nie ten nowy kaszel i ta gorączka, i lekarz, który ma przyjechać jeszcze dziś wieczorem.

Ale nic to, choroby nie od dziś przedłużają nam święta. I w tym chorobowym odcięciu od świata, gdy wszystko zwalnia, a dzień mija w leniwym rytmie kolejnych spacerów z psem i przygotowywanych posiłków, odnajduję jakiś sens i spokój.

tove-jansson-mama-muminkow-b-iext12686848Skończyłam wreszcie zaczętą przed kilkoma miesiącami biografię Tove Jansson. Lektura, po której naturalne wydaje się bieganie po deszczu bez makijażu, w kaloszach i wytyczanie nowych szlaków na spacery z psem. Tove to jedna z tych bliskich mi kobiet-pisarek, jak Alice Munro, Agatha Christie czy Lucy Maud Montgomery, które pokazują świat z kobiecej perspektywy, zaprawionej lekką ironią i autoironią.

Niektórzy pytają, czy nie czuję się samotna, takim tonem, jakby pytali o wrzody żołądka. A tymczasem ja w tej samotności się grzeję, odpoczywam i rosnę. Dobrze mi w niej.

20150405_155519

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s