Zderzenie cywilizacji

Ty, który przychodzisz do kina studyjnego z torebką chipsów o smaku papryki, a może syntetycznego bekonu lub cebuli! A przecież mogłeś wybrać tyle miejsc, gdzie dodatkowo zaproponowano by ci piwo lub colę. Ale nie, postawiłeś na kino Kultura i jakąś niszową koprodukcję szwajcarsko-belgijsko-niemiecką. I chrupiesz swoje chipsy jako jedyny na sali. Jestem ciekawa, jak wyglądasz. Oglądam się, ale kryje cię ciemność. Chrup chrup chrup. Niby śledzę fabułę, ale tak naprawdę czekam na twoje kolejne chrupnięcie. Analizuję odstępy między jednym kęsem, a następnym. Staram się przewidzieć, kiedy znów usłyszę chrup. Już wiem, że to duża paczka. Jesteś sam, czy masz wspólnika albo wspólniczkę i chrupiecie sobie we dwoje?
A potem albo chipsy się kończą, albo ja zapadam się w film. Jestem zdradzaną szwajcarską żoną, a potem bułgarską prostytutką. Dopiero wychodząc z sali dyskretnie rozglądam się w poszukiwaniu torebki po chipsach i jej właściciela. Możesz sobie wyglądać jak Fryderyk Chopin, albo Juliusz Słowacki, ale ja i tak znam twoją barbarzyńską naturę. O, tu jesteś – w ostatnim rzędzie. Dziwnie na mnie patrzysz, jakbyś odczuł całą moją dzisiejszą wściekłość. Pusta zmięta torebka leży tuż obok twoich stóp.

Jedna uwaga do wpisu “Zderzenie cywilizacji

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s