O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu

– Kiedy zaczęłaś biegać?

– Mniej więcej wtedy, kiedy mąż zaczął mnie zdradzać. Jeszcze tego nie wiedziałam, chociaż ciało może coś przeczuwało, skoro zdecydowało się na heroiczny skok na bieżnię. Przecież wcześniej kłopotem był nawet niezobowiązujący sprint do tramwaju.

Miałam łzy w oczach, gdy podczas niedzielnego biegu na 10 km zbliżyłam się do mety. Uśmiechnięta, nawet nie zdyszana. Przez całe 10 km czekałam na moment, w którym nie dam rady. Ale ten moment nie nadszedł. Biegłam lekko, spokojnie i równo do samego końca.

Mąż już nie jest mężem, a bieganie zostało bieganiem. Przełamałam barierę 10 km, kolej na półmaraton.

– Nie rozumiem tego całego biegania!

– Bieganie pomaga właśnie wtedy, gdy się rozumie za dużo. Do tego stopnia, że już się nie rozumie nic.

wpid-img_20150501_095916.jpg