Jeszcze nie teraz

Z Sopotu przywiozłam włosy nieco bardziej potargane, niż zwykle, paręnaście (parędziesiąt?) ziaren piasku, które przyczepiły się do służbowych czółenek, rajstop oraz zapiaszczyły stan ducha.

Pokój z wyjściem na plażę, ostre słońce świecące prosto w oczy, a do tego gładka tafla spokojnego morza – to wszystko obudziło głęboką tęsknotę za wakacjami, które trwałyby dłużej niż jeden dzień.

Nie mogę czytać, nie mogę spać.

Mogę czekać, aż w okolicach 4 nad ranem, jeszcze przed wschodem słońca, ptaki rozpoczną swój wściekle głośny koncert (jak to możliwe, że inni śpią w takim hałasie?), a potem obserwować, jak ciemność ustępuje miejsca porankowi. Magiczny moment przejścia, nieuchwytna granica między dwoma światami – światła i cienia. Po wschodzie słońca zapadam się w niespokojne sny z chaotyczną fabułą, które śnię również po obudzeniu.

Mierzę w sklepie czarne szpilki, pasują świetnie, ale może jeszcze nie teraz, jeszcze nie teraz.

Alfons Mucha, Świt
Alfons Mucha, Świt