Eh, raz, jeszczo raz, Jeszczo mnogo, mnogo raz! 

Drugi z trzech biegów Grand Prix Żoliborza. 10 km na Bulwarze Wiślanym. Jest nas niewiele, za to sami mistrzowie świata. Ledwo wybrzmiał wystrzał, a już straciłam z oczu większość biegaczy. Zostaliśmy w tyle ze starszym mężczyzną ze świszczącym oddechem i jakąś parą  (jej buzia się nie zamyka). Nie wiem, co gorsze – ten dusznicowy świst (fiiiii yhhhh fiiiii yhhhh) , czy potok słów dziewczyny w szortach (bla bla bla, bla bla, bla, bla bla). Przyśpieszam. Biegnę kilkadziesiąt metrów za dziewczyną w różowej bluzce, przegonię ją na siódmym kilometrze. Łapię rytm. Nawierzchnia betonowa, równa jak deska do prasowania. Tęsknię do trawy i piachu pod stopami, ale moje buty na pewno nie. Po nawrotce przy moście Gdańskim, kierujemy się na północ, wreszcie widok na Wisłę. Szarobłękitny nurt, dzikie ptaki w zaroślach – kocham cię, moja piękna rzeko warszawska. Na północy elektrociepłownia Żerań, a po lewej słońce zmierza ku zachodowi gdzieś między Bemowem a Włochami.
Zdejmuję kolejne warstwy ubrania – najpierw krwisto czerwoną wiatrówkę, potem bluzę i zostaję w koszulce bez rękawów. Nie czuję chłodnego wiatru.
Przecinam metę lekko zdyszana. Ktoś wkłada mi medal na szyję.
Jakiś czas po mnie kończy bieg starszy mężczyzna ze świszczącym oddechem. Ma pierwsze (z 2) miejsce w kategorii M70. Wszyscy bijemy mu brawo.
I znowu koniec. Czas do domu. Do następnego razu.
image

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s