Na granicy

W chwili ogłoszenia wyników wyborów rumor na klatce schodowej. Jacyś ludzie biegają z góry na dół, przesuwają jakieś meble, upuszczają przedmioty. Jestem w półśnie i wydaje mi się, że jestem schodami i to po mnie biegają. Ktoś za oknem wydaje jakieś radosne okrzyki. Ktoś milczy. Umarł król. Niech żyje król. Jestem chodnikiem. Jestem żywopłotem z bukszpanu.
Skończyłam czytać „Hermana” Larsa Christensena. Jak zawsze u tego pisarza kończę na bezdechu, który jest jakby wstępem do usilnego niepłakania. I cieszę się, że mnie nie będzie w mieście, jak Christensen będzie w Warszawie rozdawał autografy i tłumaczył, jak to jest być tak cholernie dobrym pisarzem i zostawiać czytelników na granicy płaczu.
Dobranoc, panie prezydencie. Dobranoc, Lars. Jestem żywopłotem z bukszpanu.