Kto jest królem, kto jest królem, kto jest królem?

Z wielkiego bilbordu na placu Zawiszy uśmiecha się prezydent elekt. Można by napisać „uśmiecha się do mnie”, ale to przecież nieprawda. Nie mogę uchwycić jego spojrzenia. Patrzy gdzieś nad moim prawym ramieniem, w kierunku Bemowa. Na ustach prezydenta elekta czai się uśmiech, który przypomina mi postać kochanka żony głównego bohatera jakiegoś filmu sprzed kilkunastu lat. Kochanek był zadowolonym z siebie agentem nieruchomości, który w sytuacjach intymnych miał w zwyczaju powtarzać w kółko „Kto jest królem? Kto jest królem?”. Widzę jego równomiernie opalone pośladki opadające w górę i w dół oraz twarz z tym samym odcieniem opalenizny wykrzywioną w uśmiechu i dyszącą: „Kto jest królem? Kto jest królem?”.

W spojrzeniu pana prezydenta widzę też chłopca. Chłopiec przed chwilą strzelił bramkę, a jego radość co najmniej w połowie wynika nie z tego, że trafił, ale z tego, że jego przyjaciel na bramce nie obronił.

Wybory wyborami, a w domu kończą się produkty pierwszej potrzeby – kawa ziarnista i puszki dla psa. Przede mną też decyzje,  których nikt za mnie nie podejmie – czy iść na trening przed czy raczej po pracy?

image

Jedna uwaga do wpisu “Kto jest królem, kto jest królem, kto jest królem?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s